Sunday, 8 November 2009

tak to się zaczyna.

Wczoraj dostałam smsy z jakiegoś nieznanego numeru:

- Cześć, pozdrawiam.
- Ale kto?
- Ktoś trochę zwariowany i...
- Albo się ujawnisz albo to mój ostatni sms.
- 12?
Mam na imię Tomek.

***
Wracamy z koncertu, temat powraca.
M: A może to był Agent Tomek?

Wednesday, 4 November 2009

all rights reserved.

Siedzimy w Kafce w grupie "islandzkiej", próbujemy wymyślić nazwę dla stowarzyszenia, które chcielibyśmy założyć, ale generalnie nie bardzo nam idzie.
W pewnym momencie Łukasz:

- Pal licho, coś się wymyśli.
(...)
- Właściwie Licho to świetna nazwa dla papierosów!

Minister Zdrowia ostrzega: Palenie papierosów szkodzi zdrowiu!
Pal Licho!

Tuesday, 3 November 2009

wyszperane.

Robiłam ostatnio porządki na gmailu, bo się zorientowałam, że mam prawie 300 "szkiców".
Nie wiedzieć czemu nie wrzuciłam tego od razu na bloga;)

Rozmawiamy o awansie, nowych obowiązkach i w ogóle o pracy B.
B: I robimy taki Bal Księżniczek!
M: Ale cię to kręci!
(...)
B: W zeszłym roku wzięło w tym udział ponad 90 tys. dzieci! Potem zbieramy kroniki i najlepsze przedszkole wygrywa nagrodę- np. ostatnio zafundowaliśmy plac zabaw.
J: O, no to fajne!
M: 90.000 to dużo....Ile dzieci uratowała Irena Sendlerowa...?

***

M: Masz jakiś kontakt z byłym współlokatorem?
J: Taaak, świetny! Wykasowałam jego numer z telefonu;)

Saturday, 31 October 2009

koncept.

"Jak zbudują drugą linię metra, i na obecnej stacji Świętokrzyska powstanie duży węzeł komunikacyjny, to zobaczycie, że zmienią jej nazwę na Centrum".

Sorry M., ale stawiasz wyborną kolację za 5 lat.

Monday, 26 October 2009

z dedykacją.

Rozmawiam z nowo poznaną koleżanką w trakcie przerwy, typowa zapoznawcza gadka szmatka.

X: Ja skończyłam muzykologię w Warszawie.
Y: O to pewnie kojarzysz mojego brata...M.G.
X: (z rozmarzeniem w oczach) O...Korzenie jazzu...! Żartujesz, to jest naprawdę Twój brat?
Y: Mhm, no kuzyn.
X: Ojej, ojej, to pozdrów go koniecznie ode mnie, to jedne z najbardziej wartościowych zajęć na jakie chodziłam w życiu!

Pozdrawiam,
dane personalne na prv;)

Thursday, 1 October 2009

poważna sprawa.

Jak mi ktoś kiedyś jeszcze powie, że studia podyplomowe to żarty, to odeślę do tego oto posta:

Piątek:

10.15- 12.30- Reżyseria filmowa
12.45-15.45- Historia sztuki/Ekonomika kultury i mediów.
16.00-18.15- Fotografika z elementami ćwiczeń
18.30-20.30- Projekcja do przedmiotu Historia filmu.

Sobota:

9.00-10.30- Historia gospodarcza kinematografii
10.45-13.00- Historia filmu
13.00-16.00- Techniki telewizyjne/Teoria i analiza funkcjonowania mediów.
16.45-19.00- Technika dźwięku w filmie i TV
19.15-20.30- Historia sztuki (drugi raz chciałam zauważyć, I don't like it;)).

Niedziela:
9.00-13.30- Sztuka operatorska.
wymiennie
10.45-13.45- Scenografia filmowa i telewizyjna.

Na własne życzenie...

bez komentarza.

Byłam na Galeriankach, wpadłam do kina Atlantic 5 minut przed rozpoczęciem filmu, kupiłam jeden z ostatnich biletów (dając 15 zł- cena biletu to 13zł- usłyszałam: a nie ma pani drobnych?!), i coś czułam, że ten tłum nie zapowiada niczego dobrego.

W jednej ze scen w filmie nauczycielka pyta w klasie:
"Czy ktoś się zgłasza na ochotnika do odpowiedzi?". Z sali chórem odpowiada kilka osób: "Las rąk..hehe". Dlaczego?!
Dlaczego koło mnie musiał usiąść pan, który średnio co 5 minut miał do powiedzenia coś arcy błyskotliwego? (bez przykładów, nie chcę zdradzać fabuły).
Dodając do tego fakt, że z widowni nie rzadziej niż z ekranu padały przekleństwa mające (chyba?) wyrażać zdziwienie i przerażenie zachowaniem bohaterek filmu, jak również śmiech w naprawdę mało adekwatnych momentach, możecie sobie wyobrazić jak udany seans mam za sobą.
Why?!