To doprawdy niewiarygodne jak fantastycznie Warszawa się rozwija.
Jeszcze parę lat temu marzeniem ściętej głowy był (wtedy) koncert Franz Ferdinand, czy nie wiem, The Editors albo Muse. Pamiętam te nasze życzeniowe westchnienia przy słuchaniu choćby płyt Interpolu ("o jak super byłoby ich zobaczyć na żywo!"), układałyśmy nawet z dziewczynami jakieś top10 koncertów na które najbardziej chciałybyśmy pójść, ale zaraz któraś szybko sprowadzała nas do pionu, bo: "mhma,taaa, no fajnie, ale kiedy oni przyjadą"- w domyśle: nigdy.
Ale przyjechali, i do Warszawy, i na Openera, i całoroczne lineupy serwisów biletowych wyglądają co roku całkiem zacnie.
Tylko, że apetyt- jak wiadomo- wzrasta w miarę jedzenia, więc jakiś czas temu pomyślałam sobie: Madonna.
I dziś otwieram portal gazeta.pl, a tu TAKI news!
Madonna, 15.08 na Lotnisku Bemowo.
Nie wiem jak wy, ale ja chcę to zobaczyć.
Bilety do nabycia od 20.02!
Friday, 30 January 2009
Sunday, 25 January 2009
Wednesday, 21 January 2009
highlight.
Głos w dyskusji dotyczącej reformy edukacji.
"(...)W zeszłym tygodniu byłem na zebraniu wychowawczym swego 6-cio letniego syna, w świetnej szczecińskiej szkole i usłyszałem, że rozwija się świetnie intelektualnie, społecznie. Wróciłem zadowolony, ale przeraziłem się, kiedy zestawiłem jego umiejętności ze standardami stwierdzonymi, podpisanymi w rozporządzeniu pani minister, dotyczącymi podstawy programowej wychowania przedszkolnego sześciolatków.
Wedle tego rozporządzenia sześciolatek powinien umieć podejmować rozsądne decyzje, cytuję. Nie wiem jak to się ma do tego, że mój syn sześcioletni postanowił policzyć zęby naszemu psu w czasie jedzenia. Sześciolatek wedle rozporządzenia powinien mówić płynnie i niezbyt głośno, jak pani minister była łaskawa ocenić. Trochę to nie trzyma się kupy, bo kiedy mój syn był z mamą w kościele, poinformował proboszcza i wszystkich wiernych, że najlepsze naleśniki robi jego mama. I powiedział to głośno i niezbyt płynnie.
Pani minister stwierdza w rozporządzeniu, że sześciolatek powinien umieć w skupieniu słuchać muzyki, w tym poważnej. Więc mimo to że jestem fanem Pink Floydów postanowiłem nauczyć go słuchać Beethovena i Bacha, skończyło się jednak na Majce Jeżowskiej. Chodzi po domu i śpiewa „A ja wolę moją mamę” i zamiast Miłosza recytuje wiersz „Kto misiowi urwał ucho".
Wedle rozporządzenia sześciolatek powinien wykazywać zainteresowanie malarstwem, rzeźbą i architekturą, więc postanowiłem go zainteresować architekturą Watykanu. Uparcie wybiera Scooby Doo. Postanowiłem zainteresować go Hasiorem – może rzeźba. Wybrał modelinę i ulepił kota.
Sześciolatek wedle pani minister powinien tworzyć muzykę i korzystać z instrumentów perkusyjnych. Zakupiłem instrument perkusyjny. Czy jest to muzyka nie wiem, prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, który mieszka pode mną daje mi królestwo, żebym się go pozbył. Proszę zapewnić mnie pani minister, że mój sześciolatek rozwija się jednak prawidłowo i odpowiedzieć na pytanie: kto zgłupiał? Czy te nauczycielki oceniając prawidłowo mojego sześciolatka, czy ci którzy pisali to rozporządzenie?".
No właśnie, kto?;)
"(...)W zeszłym tygodniu byłem na zebraniu wychowawczym swego 6-cio letniego syna, w świetnej szczecińskiej szkole i usłyszałem, że rozwija się świetnie intelektualnie, społecznie. Wróciłem zadowolony, ale przeraziłem się, kiedy zestawiłem jego umiejętności ze standardami stwierdzonymi, podpisanymi w rozporządzeniu pani minister, dotyczącymi podstawy programowej wychowania przedszkolnego sześciolatków.
Wedle tego rozporządzenia sześciolatek powinien umieć podejmować rozsądne decyzje, cytuję. Nie wiem jak to się ma do tego, że mój syn sześcioletni postanowił policzyć zęby naszemu psu w czasie jedzenia. Sześciolatek wedle rozporządzenia powinien mówić płynnie i niezbyt głośno, jak pani minister była łaskawa ocenić. Trochę to nie trzyma się kupy, bo kiedy mój syn był z mamą w kościele, poinformował proboszcza i wszystkich wiernych, że najlepsze naleśniki robi jego mama. I powiedział to głośno i niezbyt płynnie.
Pani minister stwierdza w rozporządzeniu, że sześciolatek powinien umieć w skupieniu słuchać muzyki, w tym poważnej. Więc mimo to że jestem fanem Pink Floydów postanowiłem nauczyć go słuchać Beethovena i Bacha, skończyło się jednak na Majce Jeżowskiej. Chodzi po domu i śpiewa „A ja wolę moją mamę” i zamiast Miłosza recytuje wiersz „Kto misiowi urwał ucho".
Wedle rozporządzenia sześciolatek powinien wykazywać zainteresowanie malarstwem, rzeźbą i architekturą, więc postanowiłem go zainteresować architekturą Watykanu. Uparcie wybiera Scooby Doo. Postanowiłem zainteresować go Hasiorem – może rzeźba. Wybrał modelinę i ulepił kota.
Sześciolatek wedle pani minister powinien tworzyć muzykę i korzystać z instrumentów perkusyjnych. Zakupiłem instrument perkusyjny. Czy jest to muzyka nie wiem, prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, który mieszka pode mną daje mi królestwo, żebym się go pozbył. Proszę zapewnić mnie pani minister, że mój sześciolatek rozwija się jednak prawidłowo i odpowiedzieć na pytanie: kto zgłupiał? Czy te nauczycielki oceniając prawidłowo mojego sześciolatka, czy ci którzy pisali to rozporządzenie?".
No właśnie, kto?;)
Monday, 19 January 2009
beware.she is back soon.
N: (...) rozprowadź wieść, że w weekend 21-22.02 dokądś jedziemy. najlepiej do Łodzi, bo Angel przyjeżdża. możemy ew. pojechać gdzie indziej, ważne, żeby jej coś fajnego pokazać.
Ja: (mhm...)
po chwili:
N: aaa, i donieś też złomom, że 13 idziemy do kina na zajebisty film, a potem możemy np. pić u mnie włoskie alkohole.
Ja: jaki film?
N: no jak to, słynną polsko- francuską koprodukcję erazmusową;)
Ja: jeszcze nie przyjechałaś, a już nam życie planujesz, terrorystko:)
N: no ba. sorry, Błażej na przykład pisze do mnie do Włoch, dopominając się o nowe zapałki.
Ja: normalnie idziemy do kina, jedziemy do Łodzi, A. ma odebrać Angel z lotniska. Hitlerek mały.
N: życie wam się rozpada beze mnie!
Ja: jakoś sobie radzimy. (...) bez tych twoich hitlerkowych akcji.
(a tak zupełnie poważnie :wracaj, bien sur. Wcale sobie nie radzimy: w końcu bez zapałek, rekomendowanych przez Ciebie fantastycznych filmów, i bez zaplanowanych co do minuty podróży naprawdę nie da się żyć! Odliczamy? 25!)
Ja: (mhm...)
po chwili:
N: aaa, i donieś też złomom, że 13 idziemy do kina na zajebisty film, a potem możemy np. pić u mnie włoskie alkohole.
Ja: jaki film?
N: no jak to, słynną polsko- francuską koprodukcję erazmusową;)
Ja: jeszcze nie przyjechałaś, a już nam życie planujesz, terrorystko:)
N: no ba. sorry, Błażej na przykład pisze do mnie do Włoch, dopominając się o nowe zapałki.
Ja: normalnie idziemy do kina, jedziemy do Łodzi, A. ma odebrać Angel z lotniska. Hitlerek mały.
N: życie wam się rozpada beze mnie!
Ja: jakoś sobie radzimy. (...) bez tych twoich hitlerkowych akcji.
(a tak zupełnie poważnie :wracaj, bien sur. Wcale sobie nie radzimy: w końcu bez zapałek, rekomendowanych przez Ciebie fantastycznych filmów, i bez zaplanowanych co do minuty podróży naprawdę nie da się żyć! Odliczamy? 25!)
Sunday, 18 January 2009
przebiegle.
Autentyk z Biura Karier UW:
"Osoba prywatna poszukuje pracownika na przyszłość. Istnieje szansa pracy AŻ DO EMERYTURY.
czyjej?
Stanowisko: menadżer/asystent
Zakres obowiązków: Menadżer kobieta do prowadzenia/pomocy podczas tournee koncertowego na terenie Kaliforni, później w USA itd. Rezerwacja hoteli, szczegóły koncertów, sprawy finansowe ( ogólnie ). Szczegóły - a jest ich sporo - w rozmowie bezpośredniej.
Wymagania: Studentka obecnego IV lub V roku ekonomii, zarządzania, prawa, może być po studiach. - Dobry język angielski. - Łatwość nawiązywania kontaktów w rozmowach, osoba miła, uśmiechnięta. Reszta w rozmowie bezpośredniej.
Oferowane warunki: wstępna umowa po rozmowie ( opcja ). - Czas trwania umowy jeszcze nie określony.
a miało być do emerytury!
Pracodawca daje: samochód, laptopy, aparat foto. - Praca wymaga stałego podróżowania przez cały czas trwania umowy. - Bardzo dobre warunki finansowe - do dyskusji. - Praca od XII/2010 lub I/2011. - Obecnie umowa przedwstępna.
Wymagam świadectwa tego, co kandydatka robi w dniu rozmowy: studia - indeks do wglądu, po studiach - ksero dyplomu".
I dalej już tylko dane kontaktowe.
Mam jakieś nieodparte wrażenie, że pan pomylił biura.
"Osoba prywatna poszukuje pracownika na przyszłość. Istnieje szansa pracy AŻ DO EMERYTURY.
czyjej?
Stanowisko: menadżer/asystent
Zakres obowiązków: Menadżer kobieta do prowadzenia/pomocy podczas tournee koncertowego na terenie Kaliforni, później w USA itd. Rezerwacja hoteli, szczegóły koncertów, sprawy finansowe ( ogólnie ). Szczegóły - a jest ich sporo - w rozmowie bezpośredniej.
Wymagania: Studentka obecnego IV lub V roku ekonomii, zarządzania, prawa, może być po studiach. - Dobry język angielski. - Łatwość nawiązywania kontaktów w rozmowach, osoba miła, uśmiechnięta. Reszta w rozmowie bezpośredniej.
Oferowane warunki: wstępna umowa po rozmowie ( opcja ). - Czas trwania umowy jeszcze nie określony.
a miało być do emerytury!
Pracodawca daje: samochód, laptopy, aparat foto. - Praca wymaga stałego podróżowania przez cały czas trwania umowy. - Bardzo dobre warunki finansowe - do dyskusji. - Praca od XII/2010 lub I/2011. - Obecnie umowa przedwstępna.
Wymagam świadectwa tego, co kandydatka robi w dniu rozmowy: studia - indeks do wglądu, po studiach - ksero dyplomu".
I dalej już tylko dane kontaktowe.
Mam jakieś nieodparte wrażenie, że pan pomylił biura.
Monday, 12 January 2009
Friday, 9 January 2009
z pierwszej ręki.
1. Bez dachu nad głową i możliwości egzystencji jest coraz więcej ludzi, są to setki tysięcy, dochodzi do takich rodzin i życia w tych warunkach bardzo wiele.
2. Jeżeli, przepraszam, że użyję tutaj pewnego kodu takiego skrótowego, Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę. No to Igrekowski jest pokrzywdzony w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego. Prokurator to postępowanie umarza ze względu na w nieznacznym stopniu społecznym szkodliwości, czyli tym bardziej, że Iksiński Igrekowskiemu za tę kurę prywatnie zapłacił, czy oddał mu nawet kurę, no nie ważne. W każdym razie ten już nie czuje się pokrzywdzony, prokurator nie składa żadnego... żadnego aktu procesowego w tym zakresie w odniesieniu do prokuratora, ale sprawa się nie kończy, ponieważ za płotem mieszka jeszcze powiedzmy sobie pan Zetowski. Pan Zetowski mówi tak, to o tym, że Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę to ja doniosę na policję, bo ja to widziałem, jak niósł tę kurę pod pachą. I skoro ja to widziałem i skoro ja zawiadomię organy ścigania, no to w myśl tejże właśnie ustawy mnie przysługuje podmiotowy status osobowy, która może złożyć zażalenie na umorzenie tego postępowania. Ja chcę, żeby to postępowanie się toczyło dalej. Eks-pokrzywdzony Iksiński mówi, ja nie chcę, żeby się toczyło, bo Igrekowski mi już zapłacił za kurę. Igrekowski mówi też ja nic nie chcę. Kura nic nie mówi, bo jak nam wiadomo, kura głosu nie ma. Natomiast sąsiad no mówi, że on chce postępowania. No i co wtedy? Prokurator ma prowadzić to krótko mówiąc... no wszcząć ten cały tryb odwoławczy?
3.Minęło właśnie, panie premierze. Minął właściwie już można powiedzieć pierwszy miesiąc tego roku (a ja czytelnikom przypomnę, że dziś zaledwie 9...;))
4.I moja odpowiedź, można to zweryfikować, jest właśnie, jaką uzyskałem jest taka, że w stanach niezależnie czy to chodzi o te, gdzie też jest w systemie funkcjonuje kara śmierci, czy też wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności, właśnie skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności - tłumaczono to syndromem bezradności, tam były nawet wyjaśnienia, w których przedstawiano jakieś koncepcje psychologiczne, które miały to uzasadniać - sprawcy skazani na taką karę są znacznie bardziej ulegli wobec swojej sytuacji i stwarzają mniej problemów niż ci, którzy mają perspektywę zwolnienia, bo w nich jest ta wola jeszcze walki, perspektywa i nadzieja, która skłania do tego aby no w ich pewnych skłonnościach dopuszczać się tych czynów przestępnych. To jest więc kwestia sprostowania, i faktów, bo one są ważne. (Jedno zdanie. Jak ktoś dotrwał do końca i zrozumiał to gratuluję:))
5.Chciałabym zapytać pana premiera na ile wystarczą dni, tygodni, miesięcy, ewentualnie miesiąc te nasze zapasy, które w tej chwili, którymi w tej chwili dysponujemy.
A ja bym chciała zapytać: kto Państwa uczył mówić?!
2. Jeżeli, przepraszam, że użyję tutaj pewnego kodu takiego skrótowego, Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę. No to Igrekowski jest pokrzywdzony w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego. Prokurator to postępowanie umarza ze względu na w nieznacznym stopniu społecznym szkodliwości, czyli tym bardziej, że Iksiński Igrekowskiemu za tę kurę prywatnie zapłacił, czy oddał mu nawet kurę, no nie ważne. W każdym razie ten już nie czuje się pokrzywdzony, prokurator nie składa żadnego... żadnego aktu procesowego w tym zakresie w odniesieniu do prokuratora, ale sprawa się nie kończy, ponieważ za płotem mieszka jeszcze powiedzmy sobie pan Zetowski. Pan Zetowski mówi tak, to o tym, że Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę to ja doniosę na policję, bo ja to widziałem, jak niósł tę kurę pod pachą. I skoro ja to widziałem i skoro ja zawiadomię organy ścigania, no to w myśl tejże właśnie ustawy mnie przysługuje podmiotowy status osobowy, która może złożyć zażalenie na umorzenie tego postępowania. Ja chcę, żeby to postępowanie się toczyło dalej. Eks-pokrzywdzony Iksiński mówi, ja nie chcę, żeby się toczyło, bo Igrekowski mi już zapłacił za kurę. Igrekowski mówi też ja nic nie chcę. Kura nic nie mówi, bo jak nam wiadomo, kura głosu nie ma. Natomiast sąsiad no mówi, że on chce postępowania. No i co wtedy? Prokurator ma prowadzić to krótko mówiąc... no wszcząć ten cały tryb odwoławczy?
3.Minęło właśnie, panie premierze. Minął właściwie już można powiedzieć pierwszy miesiąc tego roku (a ja czytelnikom przypomnę, że dziś zaledwie 9...;))
4.I moja odpowiedź, można to zweryfikować, jest właśnie, jaką uzyskałem jest taka, że w stanach niezależnie czy to chodzi o te, gdzie też jest w systemie funkcjonuje kara śmierci, czy też wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności, właśnie skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności - tłumaczono to syndromem bezradności, tam były nawet wyjaśnienia, w których przedstawiano jakieś koncepcje psychologiczne, które miały to uzasadniać - sprawcy skazani na taką karę są znacznie bardziej ulegli wobec swojej sytuacji i stwarzają mniej problemów niż ci, którzy mają perspektywę zwolnienia, bo w nich jest ta wola jeszcze walki, perspektywa i nadzieja, która skłania do tego aby no w ich pewnych skłonnościach dopuszczać się tych czynów przestępnych. To jest więc kwestia sprostowania, i faktów, bo one są ważne. (Jedno zdanie. Jak ktoś dotrwał do końca i zrozumiał to gratuluję:))
5.Chciałabym zapytać pana premiera na ile wystarczą dni, tygodni, miesięcy, ewentualnie miesiąc te nasze zapasy, które w tej chwili, którymi w tej chwili dysponujemy.
A ja bym chciała zapytać: kto Państwa uczył mówić?!
Tuesday, 6 January 2009
obraza majestatu.
Rozmowa między panią profesor i studentem:
S.: (...) a czy można ewentualnie wysłać do Pani maila?
P. (z oburzeniem w głosie): Pan chyba żartuje!! Czy ja do pana piszę maile?! Zapraszam na dyżur.
I to jest właśnie uniwersytet XXI wieku. Jak człowiek w dusznym i ciasnym korytarzu 2 godzin w oczekiwaniu na swoją kolej nie odstoi to się w ogóle nie liczy.
Help.
S.: (...) a czy można ewentualnie wysłać do Pani maila?
P. (z oburzeniem w głosie): Pan chyba żartuje!! Czy ja do pana piszę maile?! Zapraszam na dyżur.
I to jest właśnie uniwersytet XXI wieku. Jak człowiek w dusznym i ciasnym korytarzu 2 godzin w oczekiwaniu na swoją kolej nie odstoi to się w ogóle nie liczy.
Help.