Thursday, 31 December 2009

2009.

spotkanie Erazmusowe we Włoszech
zamknięcie KDT
opener
studia w szkole filmowej (!!!)
dużo nowych znajomości
odnowienie starych (Troy!)
wakacje w słonecznej Italii i nie tylko
remont mieszkania (Ola, dzięki!)
i jeszcze parę rzeczy które może zachowam dla siebie;-)

It's been a good year!

Sunday, 27 December 2009

elokwentna kandydatka.

Mój kuzyn przyprowadził na obiad rodzinny potencjalną kandydatkę na żonę.

Rozmowa przy stole:

(Przyszła teściowa dziewczyny): Ojej, chyba Ci nie smakuje? (w domyśle: Bo tak wolno jesz...?)
(Dziewczyna): Nie, nie, pyszne! Degustuję się!

Thursday, 17 December 2009

puenta.

"Żyć, nie umierać!"

Komentarz jednego z posłów do projektu ustawy mającej na celu...obniżenie zasiłku pogrzebowego.

Sunday, 29 November 2009

epizody łódzkie.

Impreza u kolegi, godzina mniej więcej 5 rano.
Siedzimy przy stole- osoby z roku i znajomy kolegi, Andrzej, który przedstawił się jako operator i wspomniał, że robił między innymi "coś przy Narnii"(aczkolwiek są to informacje do dziś niepotwierdzone, jak również nie znane jest nazwisko postaci;).
Rozmowa toczy się na temat oświetlenia w filmie. Dziewczyny raczej znudzone, panowie podekscytowani, wpatrzeni w Andrzeja, mentora, jak w obrazek (trzeba to było widzieć- A. na kanapie, my w większości na podłodze, wokół niskiego stołu).

A: No i zrobiliśmy do tych zdjęć taką specjalną lampę gruszkową. Obudowana od wewnątrz lustrami, no piękne daje światło.
X: Uhm, a jaka tam żarówka? A te lustra jak ze sobą połączone? A jak to można zrobić?
Ja (na stronie): Ej, chodźmy już do domu...
(W między czasie widzę, że A. się zbiera. Chłopaki jednogłośnie: NIE! Trzeba go jakoś zatrzymać).
Y: Zwariowałaś? Siedź i słuchaj!
Ja: Porozmawiacie sobie innym razem...
Y: Ale on Ci wtedy w życiu tego nie powie! Teraz sprzedaje przepis na ujęcia! Rewelacja!Zdradza tajemnice zawodowe, a Ty chcesz iść do domu? Trzeba to wykorzystać!

***

Camerimage.
Agnieszka Odorowicz, tonem pełnym patosu, opowiada o współpracy z Volkerem Schlöndorffem.
Ostatnie zdanie:
-Volker, jak ty to zrobiłaś?

Thursday, 19 November 2009

lokalny patriotyzm.

Ustawa hazardowa.

Opozycja złożyła projekt, w którym dopuszcza możliwość powstawania kasyn wyłącznie w miastach powyżej 100.000 mieszkańców.

Rząd: Sprzeciw.
Powód: W Sopocie nie mogłyby istnieć kasyna.

***

W Sejmie popularny jest ostatnio taki żart.
Dlaczego prace nad ustawą hazardową musiały być przeprowadzane w tak błyskawicznym tempie?
"Bo była obawa iż ktoś z naszych kolegów, z naszego klubu zostanie przez lobbystów skorumpowany".

Tuesday, 10 November 2009

oferta życia.

Aktywne poszukiwania pracy trwają.
Koleżanka powiedziała, że podobno działa zasada oczka, tzn. jeśli się wyśle 21 sensownych ofert (tzn. takich, gdzie spełnia się wymagania i pasuje do profilu firmy i stanowiska), to znajdzie się pracę. Ciekawe.

Dzisiaj byłam na rozmowie, o której Wam mówiłam.
- To czym by się Pani chciała zajmować?
- (Długi wywód na ten temat)
- Mhm. No tak, ale na razie to my w zasadzie szukamy wolontariuszyt na festiwal.
- @#$%^&*(!
Czy ja mam powinnam następnym razem wyboldować, że jestem zainteresowana podjęciem pracy?! PRA-CY!!!!

(Ale żeby nie było- jest światełko w tunelu. Ponieważ definitywnie odmówiłam współpracy na zasadzie wolontariatu, mam się odezwać po festiwalu, i być może będę mogła coś zacząć od grudnia. Chociaż Pani coś wspomniała, że najpierw to "praktyki". Żeby się nie okazało, że od wolontariatu różnią się tylko nazwą.)

Sunday, 8 November 2009

tak to się zaczyna.

Wczoraj dostałam smsy z jakiegoś nieznanego numeru:

- Cześć, pozdrawiam.
- Ale kto?
- Ktoś trochę zwariowany i...
- Albo się ujawnisz albo to mój ostatni sms.
- 12?
Mam na imię Tomek.

***
Wracamy z koncertu, temat powraca.
M: A może to był Agent Tomek?

Wednesday, 4 November 2009

all rights reserved.

Siedzimy w Kafce w grupie "islandzkiej", próbujemy wymyślić nazwę dla stowarzyszenia, które chcielibyśmy założyć, ale generalnie nie bardzo nam idzie.
W pewnym momencie Łukasz:

- Pal licho, coś się wymyśli.
(...)
- Właściwie Licho to świetna nazwa dla papierosów!

Minister Zdrowia ostrzega: Palenie papierosów szkodzi zdrowiu!
Pal Licho!

Tuesday, 3 November 2009

wyszperane.

Robiłam ostatnio porządki na gmailu, bo się zorientowałam, że mam prawie 300 "szkiców".
Nie wiedzieć czemu nie wrzuciłam tego od razu na bloga;)

Rozmawiamy o awansie, nowych obowiązkach i w ogóle o pracy B.
B: I robimy taki Bal Księżniczek!
M: Ale cię to kręci!
(...)
B: W zeszłym roku wzięło w tym udział ponad 90 tys. dzieci! Potem zbieramy kroniki i najlepsze przedszkole wygrywa nagrodę- np. ostatnio zafundowaliśmy plac zabaw.
J: O, no to fajne!
M: 90.000 to dużo....Ile dzieci uratowała Irena Sendlerowa...?

***

M: Masz jakiś kontakt z byłym współlokatorem?
J: Taaak, świetny! Wykasowałam jego numer z telefonu;)

Saturday, 31 October 2009

koncept.

"Jak zbudują drugą linię metra, i na obecnej stacji Świętokrzyska powstanie duży węzeł komunikacyjny, to zobaczycie, że zmienią jej nazwę na Centrum".

Sorry M., ale stawiasz wyborną kolację za 5 lat.

Monday, 26 October 2009

z dedykacją.

Rozmawiam z nowo poznaną koleżanką w trakcie przerwy, typowa zapoznawcza gadka szmatka.

X: Ja skończyłam muzykologię w Warszawie.
Y: O to pewnie kojarzysz mojego brata...M.G.
X: (z rozmarzeniem w oczach) O...Korzenie jazzu...! Żartujesz, to jest naprawdę Twój brat?
Y: Mhm, no kuzyn.
X: Ojej, ojej, to pozdrów go koniecznie ode mnie, to jedne z najbardziej wartościowych zajęć na jakie chodziłam w życiu!

Pozdrawiam,
dane personalne na prv;)

Thursday, 1 October 2009

poważna sprawa.

Jak mi ktoś kiedyś jeszcze powie, że studia podyplomowe to żarty, to odeślę do tego oto posta:

Piątek:

10.15- 12.30- Reżyseria filmowa
12.45-15.45- Historia sztuki/Ekonomika kultury i mediów.
16.00-18.15- Fotografika z elementami ćwiczeń
18.30-20.30- Projekcja do przedmiotu Historia filmu.

Sobota:

9.00-10.30- Historia gospodarcza kinematografii
10.45-13.00- Historia filmu
13.00-16.00- Techniki telewizyjne/Teoria i analiza funkcjonowania mediów.
16.45-19.00- Technika dźwięku w filmie i TV
19.15-20.30- Historia sztuki (drugi raz chciałam zauważyć, I don't like it;)).

Niedziela:
9.00-13.30- Sztuka operatorska.
wymiennie
10.45-13.45- Scenografia filmowa i telewizyjna.

Na własne życzenie...

bez komentarza.

Byłam na Galeriankach, wpadłam do kina Atlantic 5 minut przed rozpoczęciem filmu, kupiłam jeden z ostatnich biletów (dając 15 zł- cena biletu to 13zł- usłyszałam: a nie ma pani drobnych?!), i coś czułam, że ten tłum nie zapowiada niczego dobrego.

W jednej ze scen w filmie nauczycielka pyta w klasie:
"Czy ktoś się zgłasza na ochotnika do odpowiedzi?". Z sali chórem odpowiada kilka osób: "Las rąk..hehe". Dlaczego?!
Dlaczego koło mnie musiał usiąść pan, który średnio co 5 minut miał do powiedzenia coś arcy błyskotliwego? (bez przykładów, nie chcę zdradzać fabuły).
Dodając do tego fakt, że z widowni nie rzadziej niż z ekranu padały przekleństwa mające (chyba?) wyrażać zdziwienie i przerażenie zachowaniem bohaterek filmu, jak również śmiech w naprawdę mało adekwatnych momentach, możecie sobie wyobrazić jak udany seans mam za sobą.
Why?!

Tuesday, 15 September 2009

racjonalizm.

"Zacznę od niektórych błędów w myśleniu, jakie często przejawiają się w naszych dyskusjach o rolnictwie. Otóż w dyskusjach tych często operuje się tezą, że rolnictwo zasługuje na specjalne traktowanie, bo produkuje wyjątkowe dobra, a mianowicie żywność, która jest wyjątkowa, bo służy podtrzymaniu życia. W ten sposób, najczęściej intuicyjnie, stawia się znaki równości między rolnictwem, żywnością i życiem.
Nie chcę tu ranić niczyich uczuć. Sądzę jednak, że nikogo, a więc i rolników, nie należy karmić tanimi pochlebstwami. Dlatego trzeba wyraźnie powiedzieć, że jest to pogląd bałamutny. Wiemy bowiem, że rolnictwo dostarcza wielu dóbr, z których nie wszystkie są niezbędne do życia. Spożywanie niektórych, np. tłustych kotletów schabowych i golonek, wyraźnie życie skraca; ze zboża i ziemniaków produkuje się wódkę, której picie też jest szkodliwe".


autor: Leszek Balcerowicz.

jak cię widzą tak Cię piszą.

Duńczycy o Polakach:


Friday, 11 September 2009

sejm.gov.pl

I przez takie awantury siedziałam wczoraj w Sejmie do 1! Żenada.
W kategorii największego awanturnika pan G. z PiS.
I w nawiązaniu do ulubionej rubryki "Oświadczenia poselskie"- wybór z wczorajszych 17 (SIEDEMNASTU!!!)
Było między innymi o:
-wybitnym leśniku Adamie Lorecie
-obronie Wizny
-pielgrzymce jednej z posłanek do Katynia i Miednoje
-Hermanie Libermanie
-imprezie folklorystycznej "Miodobranie Kurpiowskie" w gminie Myszyniec (w pewnym momencie przydługiej na ten temat wypowiedzi Marszałek: Czy pan się rozkręca panie pośle?").

Znacznie zabawniej było na komisji śledczej ds. nacisków.
Lepper is back. Forma niezmiennie doskonała.


UPDATE:
To wspomniany pan G.
B.Komorowski rządzi;)

Friday, 4 September 2009

alo, alo 2.

Jeszcze w temacie interesujących dialogów- pomagam Mai zorganizować oprawę muzyczną na ślub jej przyjaciół. Rozmowa o repertuarze:

- A które "Ave Maria" chcecie?
- To bardziej pogodne...
-?

Czyli...?
To czy to?

alo,alo.

9 rano, nie bardzo jeszcze ogarniam co się dzieje, odbieram telefon:

- Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie kawałka szafy...
-?

(Dopiero po chwili załapałam, że chodzi o odbiór pozostałych jej części, które wcześniej nie zmieściły się dziewczynie do samochodu. Swoją drogą - po odbiór przyjechała dziewczyna, jakimś małym samochodem osobowym i była zdziwiona, że dwumetrowe drzwi się do niego nie zmieszczą. Surprise!)

Sunday, 30 August 2009

secondhand.

otwieram bazar, i wyprzedaję wszystko z mieszkania.
jakby ktoś coś chciał, to zapraszam, wiecie gdzie mnie szukać;)
szczególnie polecam grającą lodówkę (w repertuarze ambient), jeśli natomiast chodzi o kolory ścian, to mogę ewentualnie spytać o mieszankę na tę przepiękną i niepowtarzalną morelkę (by ocalić od zapomnienia).

w przyszłym tygodniu (albo za 2, to się jeszcze okaże) będzie jakaś huczna impreza.
powody są co najmniej dwa:
radosny- wyprowadzka współlokatora, i już never ever again żadnych sąsiadów za ścianą.
smutny- moja tymczasowa przeprowadzka do rodziców.
czujcie się zaproszeni, szczegóły niebawem.

Saturday, 29 August 2009

trendsetters.

Wielkie mi halo, my już dawno TAK się umawiamy.
Let's face it: we are cool.
I bez przekąsu N., że "getting cooler and cooler";)

nocne rozmowy.

Wsiadam do nocnego, zajmuję miejsce siedzące. Przede mną 3 kolesi, takich którzy na pierwszy rzut oka mogliby rozmawiać o "laskach i melanżach", ewentualnie o piłce nożnej i samochodach.
Podsłuchałam i, że tak powiem, niezłe zdziwko.

X: I mogę Wam zdradzić świetny przepis na kotlety z cukinii.
Y: Uhm.
X: Bierzesz kilogram cukinii, pół sera feta i pęczek szczypiorku, i wszystko razem ciapiesz.
Y: Uhm.
X: Dodajesz pół szklanki mąki, i mieszasz, mieszasz, mieszasz. I potem formujesz kotlety i smażysz.
Z: A gdzie mięso?
X: Jakie mięso?!
Z: No mówiłeś, że kotlety!!!
(....)
X: I się to podaje z takim dipem ziołowo czosnkowym- bierzesz jogurt, czosnek i dużo przypraw. Mówię Ci stary, rewelacja.
Z: Tylko tego mięsa szkoda...
Y: To weź sobie kurde schabowego usmaż!

Ja schabowego niet, ale placki na pewno wypróbuję.
I w ogóle szkoda, że tak szybko wysiedli!

Thursday, 27 August 2009

hell yeah, i missed it.

godz. 9,00 – 11,15-Pytania w sprawach bieżących (pkt 11)
godz. 11,15 – 12,45-Informacja bieżąca (pkt 12)
godz. 12,45 – 13,15- Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o Służbie Celnej
godz. 13,15 – 13,35 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o prokuraturze oraz niektórych innych ustaw
godz. 13,35 – 13,55 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz o zmianie niektórych innych ustaw
godz. 13,55 – 14,40 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o finansach publicznych oraz Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o finansach publicznych
godz. 14,40 – 15,00- Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012
godz. 15,00 – 15,20 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo budowlane oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami
godz. 15,20 – 15,40 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o Komitecie do Spraw Europejskich
godz. 15,40 – 16,00 - Sprawozdanie Komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o języku polskim
godz. 16,00 – 20,30 - Przerwa (WTF???!)
godz. 20,30 – 22,30 G ł o s o w a n i a
godz. 22,30 – 23,30 - ew. oświadczenia poselskie

Monday, 24 August 2009

5500.

A to było tak:

Wwa- Wiedeń- Lubljana- Triest- Sistiana- Wenecja- Montegrotto- Padwa- Vicenza- Lago di Garda- Cremona- Mantua- Ferrara- Bolonia- Rimini- San Marino- Arezzo- Siena- region Chianti- San Gimignano- Voltera- Meati- Meati- Meati-Pisa- Lucca- Florencja-Meati- Cinque Terre- Genua- Como- Zurych- Konstancja-Warszawa.
_____________________

1. Nigdy w życiu nie byłam tak strasznie pogryziona przez komary.
2. Okazało się, że przy 40-sto stopniowym upale da się żyć (ale co to za życie...).
3. Włosi są dziwni- zakupienie w sklepie zimnego napoju jest w zasadzie niemożliwe, bo- uwaga- nie mają w zwyczaju trzymać ich w lodówkach. WTF?
4. Jedzenie mają pyszne. PY-SZNE. I tanie!
5. I lody włoskie - najlepsze!
6. Campingi za to drogie.
7. Cykady głośno cykały (serio, wiecie ile to dziadostwo robi hałasu?!).
8. Przyjaciel z domkiem w Toskanii to fajna sprawa. Bardzo.
9. Jeśli szukasz spokoju nad jeziorem, to nie znajdziesz go z pewnością nad Lago di Garda.
10. Ostatniej nocy brakowało mi kompana w namiocie (temperatura znacznie poniżej granicy tolerancji), bo tak poza tym to raczej nie (z całą sympatią dla naszego niedoszłego kompana podróży, Roberta;)).
11. Jeśli szukasz włoskiego odpowiednika Łeby jedź do Rimini.
12. Jeśli chcesz zwiedzić Florencję, pojedź w listopadzie lub marcu. Inaczej czeka Cię stanie w 4 godzinnej kolejce do muzeum Uffizi i japońscy turyści na każdym kroku.
13. Zdolności translatorskie Pabla są nieocenione:
"Tempo di cremazione" w tłumaczeniu wolnym oznacza "Czas na kremację". Trudno tylko wyjaśnić czemu taki znak stał przy drodze.
14. Podróżując krętymi drogami w Alpach można nabawić się choroby morskiej (było blisko).
15. A tak poza tym to mimo wszystko "La dolce vita".

Szczegóły niebawem.

Wednesday, 5 August 2009

pure love.

Po burzliwej dyskusji, rozważeniu wszystkich za i przeciw, zdecydowałam się na przeprowadzenie remontu w mieszkaniu. Teraz.
Wracam do domu, zastaję M. w kuchni.
- Wiesz co, jest taka sprawa, że jednak zaczynam remont, więc chciałabym, żebyś najpóźniej 14.09 się wyprowadził.
M. (z nadzieją w głosie).
-A ile potrwa remont..?

Zwątpiłam.

Wednesday, 22 July 2009

sms.

Stały motyw: siedzimy na Chłodnej, N. od 15 minut nieobecna, bo zastanawia się jak napisać smsa do K.

N: Ale mogę zacząć od "Słońce"?
My, chórem: Taaaaak! (w domyśle: weź już skończ!)

Za chwilę:

N: Ej, ale jak zacząć, żeby nie było za słodko?
U: Krzysiu...?

Tuesday, 21 July 2009

♥ tvn warszawa.

1. "Naprawdę Janku, to co się tutaj dzieje to jest prawdzie dobijanie targu, a w zasadzie dobijanie targujących".

2. "Tutaj ktoś nawet próbuje zablokować drzwi..........deską. No dantejskie sceny, nawet biją się ludzie".

3."Jakimś gazem nas pieprzowym, o Jezu..." (cisza).

4. "Cyprianie, co ci się stało? Czy wszystko w porządku? Niestety coś wydarzyło się. Coś się wydarzyło. Straciliśmy połączenie z Cyprianem Jopkiem, który jest w środku w hali KDT".

5. "-Jest już Cyprian z nami. Co się dzieje w środku?
-Teraz policja użyła gazu pieprzowego. Nam też się oberwało, innym dziennikarzom też, naprawdę atmosfera jest tak napięta."

6. "Co tu się dzieje, o Jezu".
7. "Mamy bardzo złe połączenie. Cyprianie, a jak ty się teraz czujesz?" "No strasznie mnie i operatora teraz oczy szczypią, bo dostaliśmy gazem łzawiącym prosto w twarz. O Jezu, no teraz to jest potrzebna woda".

8. "-Przepraszam, przepraszam Państwa bardzo, że jestem tak zadyszany, ale to co się tutaj dzieje...
- Nie przepraszaj w ogóle, rozumiemy".

9. "Na razie spokój, ale kupcy umacniają wejścia. Wiążą łańcuchami, przykładają płyty. Ani ochrona, ani policja nie szturmują. W środku mnóstwo dziennikarzy. Kobiety noszą kanapki i wodę, mężczyźni barykadują wejścia.

Monday, 20 July 2009

złe dobrego początki?

Przed złożeniem dokumentów na PWSFTviT postanowiłam zadzwonić i dopytać o kilka rzeczy, co by się na miejscu nie okazało, że czegoś mi brakuje.
Sprawdziłam na stronie, że dziekanat czynny jest od 9 do 16, żadnych dodatkowych informacji na temat zmian w trakcie wakacji nie było.
Zresztą dzwoniłam przed 15, trwa rekrutacja, więc tak na logikę to ktoś powinien tam chyba być.

-Dzień dobry, chciałabym uzyskać kilka informacji dotyczących studiów podyplomowych na Wydziale Organizacji Sztuki Filmowej...
-(Dość nieprzyjemnym tonem).Proszę pytać jutro od 9!(Trzask odkładanej słuchawki).

I od razu zrobiło się miło.

Friday, 17 July 2009

puenta.

Minister Rostowski odpiera ataki opozycji dotyczące cięć w budżecie na 2009 rok.
Według PiS nie ma pięniędzy na służbę zdrowia, nie ma pieniędzy na oświatę, ani na obronę kraju, nie ma pieniędzy dla emerytów i rencistów i generalnie końca listy nie widać.
Minister przekonuje, że sytuacja nie jest aż taka dramatyczna.
Swoje przemówienie kończy słowami:
"Dziękuję Państwu za uwagę, i Bóg zapłać".

życie to sztuka wyboru.

Czy to trochę tłumaczy moją decyzję...?


Friday, 10 July 2009

sama prawda.

Wracamy z Powiększenia po Klancyku i 2 piwach.

Ja: I wonder if my flatmate is at home. Yesterday he came back pretty late as for him!
Rado (podekscytowana): Maybe he has a girlfriend!
Ja (powątpiewająco): Mhm....
Rado: You see! Maybe another train has passed without you!

Tuesday, 23 June 2009

a to było tak.

Ja: Hoho! Look at that!( I wklejam link do ogłoszenia "Mieszkanie, dwupokojowe, Żoliborz"). Dzwoń!
M: parter,blok,330 to max
Ja: no i? Natalia mieszka na parterze i żyje.
M: Pomyślę o tym.
Ja:Poza tym "wysoki parter". Myślę, że coś zawsze jest do utargowania, a koleś pisze że po remoncie i wszystko nowe.
M: aaa, no i wiem już dlaczego tego ogłoszenia nie widziałem wcześniej, jest z maja.
Ja:no to co?
Mariusz: zadzwonię, ale pewnie już wzięte...
Ja:chyba by wycofali jakby było nieaktualne?
Mariusz: Niestety nie, po prostu stare ogłoszenia wiszą
Ja: no spróbuj!!! masz darmowe z praaacy!!! zdjęcia wyglądają fajnie:)

***

Mariusz: zadzwoniłem i faktycznie mieszkanie jest wolne. umówiłem się na sobotę na oglądanie

Ja (w głowie): tiruriru.
***

Efekt : :)

ALE FAJOWO!!!

Friday, 19 June 2009

misja.

"Publiczna komunikacja służyć powinna w zapewnieniu stałego dojazdu do szkoły lub na uczelnię oraz winna służyć wzmocnieniu więzi rodzinnych i społecznych."

Głos w dyskusji nad przywróceniem 49% ulg na przejazdy komunikacją publiczną dla uczniów i studentów.
A Platforma w trosce o budżet państwa w dobie kryzysu - jako jedyna - przeciw.

Thursday, 18 June 2009

historie niedokończone.

Siedzimy z Ulą i Mariuszem, rozmawiamy, pijemy, nagle Ula rozentuzjazmowana:

-To ja Wam teraz opowiem historię!
-No dawaj!
-Wchodzę ostatnio do toalety w banku, a tam siedzi baba i...
-No i co?
-I zapomniałam!

Epilog:

-?? No ale czego zapomniałaś?
-Już nic nie powiem.
-Teraz to już musisz, historia robi się naprawdę ciekawa.
-Zapomniałam takiego jednego słowa.
-Mhm. No ale jakiego?Ula, co to było za słowo? Toaleta? Kabina? Siedzi? Rozmawia? Jakaś rzecz? Czynność?
(Po chwili)
-A jak się nazywa taka rozmowa, nie prywatna, tylko firmowa?
-Służbowa?
-Aaaaa!!! Więc wchodzę do toalety w banku, a tam baba siedzi w kabinie obok i prowadzi normalnie służbową rozmowę!

Sunday, 14 June 2009

niezawodny sposób na poprawę humoru.

Rozmowa z bratem, że zacytuję:

"(...) jesteś super laska!
Fajna,
mądra,
kumata,
dowcipna,
gotująca,
dobra,
inteligentna,
miła,
ale i złośliwa jak trzeba,
i wypić lubisz,
i pocieszyć potrafisz (...)"

Czy ktoś chciałby jeszcze coś dorzucić?;)

zasłyszane.

"(...) no i powiedziałem (red.- na egzaminie(!)), że Kierkegård był emo swojego okresu".

Ała.

Friday, 5 June 2009

update.

a w ogóle to scrabble się już nie kurzą!;)




-Aśka, a może być pegaz?
-Może.
-Tylko, że nie mam "P".

Wednesday, 3 June 2009

z przymrużeniem oka.

Najpierw niespodziewanie przyszedł na skrzynkę w Goldenline taki oto email :

„Witam,
szukam aktualnie kandydatów na stanowisko Młodszy Analityk/Analityk.
Opis stanowiska:
Wsparcie poszczególnych komórek organizacyjnych Banku w zakresie:
-Kontakt z Klientami korporacyjnymi oraz oddziałami firmy w zakresie udzielania informacji i wyjaśnień
-Współpraca z zagranicznymi oddziałami firmy
-Analiza profilu Klientów korporacyjnych
Wymagania:
-Bardzo dobra znajomość języka duńskiego
-Znajomość języka angielskiego na poziomie bardzo dobrym
-Wykształcenie wyższe lub w trakcie studiów
-Zdolności analityczne”

Dość mocno się zdziwiłam i odpisałam grzecznie, że dziękuję, ale że ja z tą branżą nigdy nic wspólnego nie miałam, i wykształcenia kierunkowego też nie mam, i że to chyba jakieś nieporozumienie.
Godzinę później dostałam maila:
„Poszukuję osoby z minimalnym doświadczeniem w pracy biurowej obsłudze klienta bądź podobnej – nazwa stanowiska jest wymogiem dotyczy to jednak lingwistów i kluczowym elementem jest znajomość języka duńskiego oraz angielskiego. Tak więc jeśli chce Pani poznać więcej szczegółów bardzo proszę o przesłanie swojej aplikacji a ja skontaktuje się z Panią drogą telefoniczną”.
Stwierdziłam, że wszystko fajnie tylko jednak ja i bank to nie najlepszy duet, więc już nawet nie odpisałam i zapomniałam o sprawie.
Następnego dnia otwieram skrzynkę i widzę kolejną wiadomość:
„Pani Joanno! Dla sprecyzowania nie potrzebne jest doświadczenie bankowe czy finansowe – jest to wsparcie w centrali banku. Nie jest to również call center. Oczywiście na wszelkie pytania bądź wątpliwości chętnie odpowiem”.
I wtedy pomyślałam, że- skoro tak nalegają- to może jednak spróbuję, co mi szkodzi. Pojawia się tylko mały problem- zastanawiając się nad tym, jakby miał wyglądać mój list motywacyjny, doszłam do wniosku, że nie bardzo jestem w stanie coś sensownego wymyślić.
Dlatego ogłaszam konkurs!
Pytanie brzmi: jaka jest moja motywacja do pracy w banku?;)
Najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone.

Tuesday, 2 June 2009

znak naszych czasów?

"(...) Mam wrażenie, że ludzie dziś za bardzo nie wiedzą, czym jest miłość, albo nie wiedzą co z nią zrobić. To się tak spłaszczyło okropnie. Oczywiście doceniam wiele niezaprzeczalnie wielkich zalet tego wszystkiego, co się nazywa rewolucją seksualną- pigułki, wolna miłość i tak dalej. Ale z drugiej strony wszystko potwornie staniało. Do tego stopnia, że słowa zostały wyparte, znikły pewne pojęcia, pewne określenia związku dwojga ludzi. A te szkody są moim zdaniem nieodwracalne(...)"

Stefan Meller
(Agnieszka Drotkiewicz, Anna Dziewit- Teoria trutnia i inne)

Monday, 1 June 2009

próba.

Zwykle zjedzenie pudełka Ptasiego Mleczka (uznaję tylko waniliowe) nie zajmuje mi więcej niż 2 dni (i nie, to nie jest legenda miejska, niestety).
Postanowiłam, że tym razem będzie inaczej.
Limit: nie więcej niż 4 sztuki dziennie.
Sama jestem ciekawa czy wytrwam, i dlatego ogłaszam to światu- taki mój "zakład" z Wami.
Wiem, że tak łatwo go nie wygram...;)

Thursday, 28 May 2009

przeciąganie struny.

1. "Nie wiem czy wpadnę w czwartek na teatrzyk, bo mam urwanie głowy i tyle spraw do załatwienia, że ledwo się wyrabiam".

2. "(...) i on właśnie nie wiedział jaki kierunek wybrać, aż w końcu się zdecydował na jakieś studia bez sensu- muzykologia czy coś (...)".

Autorzy wyłącznie do wiadomości redakcji;).

Ps. Tak, tak, błogosławiona gmina Bemowo (złego słowa powiedzieć o niej nie dam;)) zapewnia mieszkańcom bezpłatny internet. Alleluja. Chodzi jak chce, ale połączenie ze światem jest!

optymistycznie.

Moi znajomi kupili niedawno mieszkanie.
Kredyt na 500.000 we frankach, 30 lat spłacania rat.

On: Chciałbym się zapisać na kurs spadochronowy.
Ona:Nie ma sprawy, ale pod jednym warunkiem. Musisz najpierw wykupić ubezpieczenie na życie na co najmniej 0,5 mln, żebym w razie czego nie została z tym wszystkim sama.

***

A w ogóle sąsiad się zorientował, że hasło do internetu to nie taka głupia sprawa. Dołączam więc do drużyny Błażeja:
"Drogi sąsiedzie, po 8 miesiącach kończę (niestety) z rabowaniem Twojego transferu".
A mogło być dalej tak pięknie....!

Monday, 25 May 2009

best of the best.

W kategorii najlepsze życzenia imieninowe zwycięża nie kto inny jak Mariusz:

"I żeby Ci się rozwijało!"

Wednesday, 13 May 2009

rozdwojenie to za mało.

W najbliższy weekend bardzo chciałabym się rozdziesiętnić (rozdziesiątnić?!).

1.Festiwal Doc Review nadal trwa, i jak to zwykle bywa- o najlepszych filmach człowiek dowiaduje się w miarę upływu czasu, kiedy głos zabierze publiczność. W katalogu jest 150 pozycji, co najmniej połowa opisów wydaje się interesująca, ale tak naprawdę trudno na podstawie kilku zdań ocenić film. 5-cio minutowe owacje zachęciły mnie do obejrzenia Yes-Meni naprawiają świat (pokaz w sobotę), i filmu Kucharze historii (na szczęście w niedzielę)- oba podobno świetne.

2. W sobotę jest również zamknięcie festiwalu, na które nieopatrznie kupiłam bilet, choć wcale nie mam ochoty tam iść (chcę zobaczyć film "po", ale uroczystość sama w sobie mi- że tak brzydko powiem- wisi).

3. W tę samą sobotę jest Noc Muzeów. O ile zwykle bojkotuję tę akcję, to znalazłam akurat koncert, na który mam ochotę.

4. Napisała do nas Weronika.

5. Moi znajomi (studia) robią parapetówkę (w sobotę, a jak).

6. Przyjeżdża mój znajomy z Niemiec (też w sobotę).


Czekam na dalsze propozycje, bo jak mi się już uda rozmnożyć, to mam jeszcze "4 Joanny" do rozdysponowania.
Akcja "A magisterka napisze się sama" trwa.

Ps. O Warszawskich Spotkaniach Teatralnych nawet nie wspomnę. "Na szczęście" mnie nie stać (w każdym razie tej wersji będę się trzymać).

Saturday, 9 May 2009

will you marry me?

Wicemarszałek Jerzy Szmajdziński:
Przystępujemy do rozpatrzenia chyba już ostatniego punktu porządku dziennego: Pierwsze czytanie…
(Głos z sali: Jeszcze oświadczenia!)
Oświadczenia? Tak, zawsze są, zawsze się można oświadczyć.
(Poseł Paweł Poncyljusz: Panu marszałkowi?)
Oświadczyć się w sprawie.

Prosz:

1.Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Meksyk kojarzy nam się dzisiaj ze świńską grypą, która zbiera w tym kraju obfite żniwo. Pamiętajmy jednak, że kraj ten od wielu lat przeżywa kryzys ekonomiczny i cierpi na liczne choroby, szerzącą się przemoc, narastający handel narkotykami i porwania dla okupu. Wszystko to sprawia, że Meksyk potrzebuje powrotu do Boga. W dniu 20 kwietnia bieżącego roku podczas liturgii w Sanktuarium Matki Bożej z Gwadelupe tamtejsi biskupi zawierzyli kraj Duchowi Świętemu. Nie po raz pierwszy zresztą. Pierwszy taki akt miał miejsce w 1925 r. i przyniósł Meksykowi „wiele błogosławionych owoców”.

2.Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W poniedziałek 4 maja obchodziliśmy patronalne święto wszystkich strażaków – Dzień św. Floriana. Dzisiaj odbywają się centralne uroczystości w Toruniu. Jak kraj długi i szeroki, przez cały miesiąc maj, i nie tylko, w różnych środowiskach małych wsi i gmin będzie obchodzić to swoje święto patronalne ponadpółmilionowa rzesza
strażaków ochotników i trzydziestotysięczna armia funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.

3.Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Św. Brunon z Kwerfurtu, święty ziemi łomżyńskiej. W tym roku minęło 1000 lat od męczeńskiej śmierci św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu. To święty bardzo ważny dla ziemi łomżyńskiej, przyrównywany do św. Wojciecha, pierwszego misjonarza polskiej ziemi.

4.Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mając na uwadze aktualnie prowadzone przez Sejm prace nad
ustawą Prawo geologiczne i górnicze, pragnę w moim oświadczeniu upamiętnić Aleksandra Babińskiego, wybitnego polskiego inżyniera górniczego, a także powstańca.

Po raz kolejny: wtf.
Ale generalnie polecam teksty oświadczeń w całości /zawsze na samym końcu każdego stenogramu/- jakby się komuś kiedyś nudziło: są tu.

Monday, 4 May 2009

hat, rabbit.

Jestem oficjalnie podekscytowana nową płytą Gaby Kulki.
Dawno na polskiej scenie muzycznej nie było niczego równie dobrego, energetycznego, świeżego, a jednocześnie tak profesjonalnego.
Nie wsłuchałam się jeszcze w teksty, ale na pierwszy rzut oka raczej nie wydają się żenujące.

A może powód jest znacznie bardziej prozaiczny- Gaba to chyba uosobienie moich marzeń- o tym, żeby umieć grać muzykę rozrywkową na fortepianie (no tu niestety dwie lewe rączki), i śpiewać (podejrzewam, że szczytem moich możliwości jest karaoke, po paru głębszych).
Ech, życie.

Friday, 1 May 2009

plan b.

Magda (moja była i najwspanialsza współlokatorka ever) powiedziała mi kiedyś, że jeśli nie uda jej się "w życiu" w Niemczech, to wróci do Warszawy i otworzy knajpę, gdzie będzie można zjeść śniadanie z prawdziwego zdarzenia- po imprezie do 5 rano /swoją drogą pomysł świetny, czegoś takiego jeszcze nie było/.

A ja?
Od dziś też mam swój plan b.
Duński rząd złożył projekt ustawy przewidujący trzykrotne zwiększenie SU (stypendium otrzymywanego w czasie studiów) dla bezrobotnych osób po 30-stce, które zdecydują się na podjęcie nauki. Kwota jaką będą otrzymywać to 15,700 dkk miesięcznie (=9,000 PLN). Co prawda dotyczy to kierunków przygotowujących do wykonywania deficytowych zawodów, ale trudno- za takie pieniądze mogę studiować wszystko, do końca życia.
Kto jedzie ze mną?

1:0 dla Warszawy.

czyli spotkanie z Krzysztofem Vargą w ramach cyklu "Tytuł roboczy Warszawa".

"Proszę sobie wyobrazić taką rozmowę w Krakowie:
-Byłem wczoraj na Kazimierzu, ale się nagwizdałeeem! Wiesz, nową knajpę otworzyli.
I co więcej? Nic."

Z Warszawą łączy go relacja haßliebe, uwielbia ją za wszechobecny chaos, choć uważa, że przydałby się jakiś wizjoner na fotelu prezydenta:
"Nawet agencje towarzyskie są po całym mieście porozpieprzane, bo nie potrafimy zbudować red-light district. I jak tu człowiek ma być szczęśliwy?!"

Irytuje go brak decyzyjności i konsekwencji w działaniu- o placu Defilad rozmawia się od kilkunastu lat, a budy blaszane jak stały tak stoją, i prowizorka- zbudowana na chwilę 50 lat temu.
Zapytany z kolei o Warszawę idealną odpowiedział: Nie potrafię sobie takiej wyobrazić, bo to wtedy nie będzie Warszawa. Na chwilę obecną plan minimum: pl. Defilad, Most Północny i druga linia metra.

Amen.

Thursday, 30 April 2009

tu się pracuje!!!



No muszą?!

Wednesday, 29 April 2009

wspólny temat, let's search for it.

- Widzę, że masz takie same problemy z włosami jak ja kiedyś?
- ?????????!
-Bo ja też kiedyś miałem takie długie włosy, do ramion.
-?????????! (w głowie: że gorąco latem, czy co?) Ale co ty właściwie sugerujesz?
-(widząc że się pogrąża) Widzę, że używasz szamponów wzmacniających i w ogóle. Znasz Dermena?

Wywalę go, jak słowo daję.

Tuesday, 21 April 2009

gwóźdź do trumny.

Gwoździem do trumny (nie tylko na dzisiejszym posiedzeniu, które skończyło się szczęśliwie 1,5h wcześniej, ale na każdym posiedzeniu) są tzw. oświadczenia poselskie, czyli wypowiedzi poza porządkiem obrad.Wisienka na torcie ja was proszę.

Okazja na zabranie głosu w dowolnej sprawie i szansa na zaistnienie dla tych, którzy nie zabierają głosu w debacie merytorycznej.
I oni tu po prostu płyną!Wymyślają tematy, o jakich wam się nie śniło:

1."Dzisiaj pragnę wygłosić drugą część oświadczenia dotyczącego spotkań cyrylometodiańskich w Sandomierzu."
2."Tytuł mojego oświadczenia poselskiego w dniu dzisiejszym brzmi: Niemiecka prasa".
3."Pragnę upamiętnić w moim oświadczeniu Juliana Piotra Eberhardta, wybitnego polskiego inżyniera, polityka i ministra,w 70. rocznicę jego śmierci".
4."Jako poseł ziemi bielskiej pragnę w dzisiejszym oświadczeniu przybliżyć w paru zdaniach szanownym państwu sylwetkę Jerzego Zitzmana – wybitnej postaci polskiej kultury, współzałożyciela i wieloletniego dyrektora Teatru Lalek Banialuka w Bielsku-Białej, jak również reżysera, malarza, scenografa, wielkiego artysty."
5. "Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Gmina Marklowice, do której chciałbym nawiązać w dzisiejszym oświadczeniu, to moja wieś rodzinna, która stanowić może wzór gospodarności i pracowitości – chodzi zarówno o jej mieszkańców, jak i włodarzy".

Z całym szacunkiem dla tych wszystkich ważnych osobistości, wzorów gospodarności i Bóg jeden raczy wiedzieć czego- ale: WTF?!

trudne słowo.

No kto zgadnie jakie?

Weterynaria i jego wariacje (weterynarii, weterynaryjny).
Pewien poseł używał go w swoim pięciominutowym przemówieniu średnio raz na 20 sekund, i jak babcię kocham- ani razu nie udało mu się wypowiedzieć go poprawnie.
Nazwisko, mimo braku pokrewieństwa moze- jak się okazuje- warunkować pewne wady!

Przy okazji trochę edukacji: who has ever heard about Łukasz Tusk?:)

Update, 18.39:

"Z tego niezwykle bogatego materiału spróbuję wybrać najważniejsze kwestie, wszak mimo że przed chwileczką zaprezentowane zostały one przez pana Ministra jak i przez sprawozdawcę, wszak informacji, dobrych informacji nigdy nie dość."

Dooooooość, ja chcę do domu!
Jak słucham czasem tych bzdur to odnoszę nieodparte wrażenie, że gdyby posłowie wyrażali się precyzyjniej, mówili krótko i na temat, i nie powtarzali sto razy tego samego to można by zaoszczędzić mnóstwo czasu.

groźba.

Dyskusja nt. świadczeń kompensacyjnych dla nauczycieli:

-(...) Fatalne rozwiązania, krokodyle łzy rozlewa PiS nad nauczycielami! A gdzie byliście przez te 2 lata?! Co zrobiliście dla braci nauczycielskiej?! No krótko: nic! Gadu gadu i na gadu gadu się skończyło!
-Głos z sali: Panie pośle! Niech pan nie kłamie, bo się pan będzie w piekle smażył!

I'll keep you updated!
Jestem tu dziś do 22.30, chyba zwariuję.

Thursday, 16 April 2009

man on wire.

Piękny film o o urzeczywistnianiu szaleńczych marzeń.
Dokument jak wiele innych, ale historia Philippe Petit'a robi wrażenie. Fantastyczna postać- tyle energii, entuzjazmu, zapału, a wszystko z powodu byle liny rozpinanej między wieżami Notre Dame, mostu w Sydney czy WTC.
Szczerze mówiąc chyba dalej nie wierzę, że to się działo naprawdę. Niesamowite.

Thursday, 9 April 2009

i to jest argument.

Dostałam maila z Wizzair "Świąteczne promocje", no i tak z czystej ciekawości sprawdziłam bilety do mojej ukochanej Kopenhagi (a jak!). 100 zł w dwie strony, nieprzyzwoicie mało. Nie muszę dodawać, że z trudem powstrzymuję się przed ich zakupem, ale nieważne.

Rozmowa z Gunnarem:
J: I can get tickets to Copenhagen for 200 dkk, can you imagine?!
G: Omg, that's soo cheap.
J: It's cheaper than going from Copenhagen to Roskilde! (co jest prawdą, nieźle co?)
G (po chwili zastanowienia): But think of all the emissions. One polar bear would die because of that!

No i nie kupiłam.

Thursday, 2 April 2009

yes, we can!

Wieczór w liczbach:

2,5 butelki wina czerwonego wytrawnego / choć te 0,5 w zasadzie bliżej nieokreślone, ale było więc się wypiło/
5/6 l.dębowej
1/4 l.czystej
podzielić na 8 godzin i nas 3.
Efekt: w 100% fantastyczny wieczór wczoraj, kac jak sto pięćdziesiąt dziś.

I love you girls:)

Edit, 11.26:
(A Sejm "ustawia uchwały" dziś. Jedna za drugą. Damn)

Wednesday, 1 April 2009

frustracja.

Jestem oficjalnie sfrustrowana, załamana i chwilowo bez pomysłów na dalsze ruchy z mojej strony (ale p. Redaktor- jeśli tu Pani jeszcze zagląda i po przeczytaniu tego zdania zamarła-niech się Pani nie martwi, do 20.04 jakoś z tego wybrnę;)).
Bo robimy z Natalią ten cholerny katalog dla festiwalu filmowego, wysyłam maile, grzecznie proszę o przesłanie niezbędnych materiałów prasowych, zdjęć i cisza.
"Nie będzie problemu, proszę tylko podać deadline, będę o Pani na pewno pamiętać", a tydzień później maila jak nie było tak nie ma. Ładna mi promocja.
Skrzynki mam im pozapychać czy co?!
A przecież dzięki @ miało być szybko i efektywnie, a mam wrażenie, że jakbym wysłała gołębia to byłoby znacznie lepiej, bo przecież nie zostawili by go tak samemu sobie ani też nie wysyłali z pustymi...nóżkami.
Heeeeelp!

Monday, 30 March 2009

a praca magisterska napisze się sama.


Clint Eastwood re-we-la-cyj-ny.
Zapaśnika wciąż trawię.
A Statyści stają się oficjalnie moim ulubionym serialem (innych nie oglądam, ale co tam;)).

Tuesday, 24 March 2009

undskyld.



Jest za co, bo jak to Natalia zgrabnie ujęła:
"Miała być romantyczna kolacja we dwoje... a tu, kurwa, znowu my"

Friday, 6 March 2009

krokietom mówimy nie.

Wczorajszy wieczór zapamiętam na długo, dr House live, moi drodzy.
A zaczęło się niewinnie- od byle krokieta wegetariańskiego w znanym wszystkim "Krokieciku". Nigdy więcej.
Po niespełna godzinie zrobiło mi się nagle gorąco, 150 uderzeń serca na minutę, przekrwione oczy, a jak pani w aptece pokręciła znacząco głową, mówiąc jednocześnie "że to na pewno coś z ciśnieniem" i popatrzyła na mnie z takim politowaniem, jakby chciała powiedzieć "biedactwo, zaraz się wykończy", to było mi już zupełnie nie do śmiechu.

W szpitalu na Hożej lekarz- kardiolog zresztą- bezradnie rozłożył ręce, zwłaszcza, że w środku wizyty zaatakowała mnie wysypka, i wyglądałam jakby mnie ktoś całą wrzucił w pokrzywy. W związku z tym, że z minuty na minutę pojawiały się nowe objawy, i postępowały w "galopującym tempie", nie wiedział zupełnie jak mi pomóc, i odesłał karetką do innego szpitala, mówiąc na do widzenia ratownikom, żeby "nie podawali sterydów jeśli nie będzie takiej potrzeby".WTF?!

Ratownicy z "R"-ki okazali się notabene przesympatycznymi ludźmi, przywracającymi trochę wiarę w "lekarzy z powołania", czego nie można powiedzieć o tych pracujących w szpitalu na Lindley'a, mających wszystko i wszystkich w nosie.
Czekałam dobre 40 minut aż ktoś w ogóle do mnie przyjdzie, po czym pojawiła się "śpiąca królewna", i orzekła, że to "jakaś alergia pokarmowa". Kolejne 40 minut czekałam na podanie leków (wstrętnej kroplówki i zastrzyku, fuj), i dopiero 20 minut po tym jak kroplówka się skończyła, łaskawie ktoś przyszedł i mnie od niej odpiął.
Z drugiego szpitala pamiętam w zasadzie tylko czekanie (kolejne 1,5 h w celu obserwacji reakcji na podane leki), bo wysypka zniknęła w równie tajemniczych okolicznościach w jakich się pojawiła, i jak ręką odjął minęły wszystkie objawy.
A teraz najlepsze!
Diagnoza: pokrzywka alergiczna (nikomu mimo wszystko nie życzę)
Lekarz "Śpiąca królewna" zapytana przeze mnie co robić, jeśli znowu się tak stanie, i czy zawsze wyląduję w szpitalu pod kroplówką stwierdziła:
"Nieee, nie trzeba w ogóle przyjeżdżać" i zaleciła.....Allertec i wapno.
Tak, tak- leki dostępne bez recepty.
Niezła groteska.

Wersja Mariuszowa (miał ponoć fajną koleżankę do rozmowy, jak na mnie czekał przez te 3 godziny w poczekalni)-mam nadzieję- niebawem!
Wasza całkiem zdrowa Joanna;)

Thursday, 26 February 2009

złote myśli.

Rozmawiamy z E., roztrząsamy skomplikowane relacje damsko- męskie i nasze mało ciekawe położenie w tym układzie:

E: (...)jesteśmy po prostu innym pokoleniem!
J: ?
E: Erazmusowym! Do 30stki zabawa...
J: A co potem?!
E: A potem ratuj się kto może!

jestzajebiście.



oraz

Basement Jaxx, Buraka Som Sistema, Crystal Castles, Duffy, Gossip, Kings Of Leon, Madness, Moby, Placebo, Speed Caravan, The Kooks,The Ting Tings.
I jak powiedział dziś w Trójce Mikołaj Ziółkowski- jeszcze wiele przed nami!

Ale będzie fajnie na Openerze...:)!

pracuj.pl

Przeglądam oferty pracy, i zastanawiam się na ile jeszcze sposobów można napisać słowo, no właśnie:

manager
menager
meneger
manadżer
menadżer
menedżer

Słowników nie mają, czy jak?!

Wednesday, 25 February 2009

Monday, 16 February 2009

42.

dzień świra.

Wiecie co mnie dzisiaj obudziło?
Dźwięk wiertarki.
Wiecie o której?
O 8.00.
Dobiegał wyraźnie z góry.

Słodka zemsta sąsiada?;)

Friday, 6 February 2009

zmiana ról.

Siedzimy z Magdą w kuchni, jak to przy śniadaniu - "gadka-szmatka", i w pewnym momencie pada pytanie o plany na weekend.

J: Sobotę mam zajętą, ale w piątek właściwie możemy gdzieś wyskoczyć (co obiecywałam wcześniej i co do tej pory nam się nie udało;))
M: O super, to zabiorę Cię na Pragę i pokażę Ci fajne miejsca!


Do czego to doszło, żeby mnie oprowadzano po Warszawie;)
Ps. Jak ktoś ma ochotę dołączyć, to oczywiście bardzo zapraszamy!

Thursday, 5 February 2009

nie tylko w Erze.

Miał być weekend w Ripafrattcie i spotkanie z Simone, Gunnarem, Lionem, i resztą współlokatorów z domu na Tesdorpfsvej.

Zarezerwowałam bilet na Wizzair.com, czarno na białym napisane "Płatność przelewem musi nastąpić w ciągu 5 dni od rezerwacji". Tylko, że jak się kliknie w "szczegóły" to się okazuje, że "Płatność musi być dokonana w ciągu 24 godzin od dokonania rezerwacji, w przeciwnym wypadku rezerwacja zostanie anulowana".
Nie doczytałam, anulowali.

Zajrzałam ponownie na stronę, a tam- oczywiście- ceny wyższe dwa razy (sam bilet WAW-BOLONIA ok.130 euro).
Krótko mówiąc weekendowa wyprawa mogłaby się nie zamknąć w 1000 zł gdyby doliczyć dojazd pociągiem do celu i "życie".Trochę drogo.

W tak zwanym międzyczasie okazało się również (a jakże by inaczej), że wszystkie niezdecydowane marudy mają już zarezerwowane loty, i zabraknie tylko mnie. No nie może być!
I zaczęłam szukać alternatywnych opcji- przez Austrię (pociągami), przez Niemcy, przez cokolwiek, byle taniej.

Efekt?

09.03 Warszawa- Rzym- 25 euro
13.03 Rzym-Pisa- 17 euro
16.03 Pisa- Mediolan- ok.20 euro
19.03 Mediolan- Warszawa - 25 euro

Call me the master of low budget trips!

Friday, 30 January 2009

yes, yes, yes!

To doprawdy niewiarygodne jak fantastycznie Warszawa się rozwija.
Jeszcze parę lat temu marzeniem ściętej głowy był (wtedy) koncert Franz Ferdinand, czy nie wiem, The Editors albo Muse. Pamiętam te nasze życzeniowe westchnienia przy słuchaniu choćby płyt Interpolu ("o jak super byłoby ich zobaczyć na żywo!"), układałyśmy nawet z dziewczynami jakieś top10 koncertów na które najbardziej chciałybyśmy pójść, ale zaraz któraś szybko sprowadzała nas do pionu, bo: "mhma,taaa, no fajnie, ale kiedy oni przyjadą"- w domyśle: nigdy.

Ale przyjechali, i do Warszawy, i na Openera, i całoroczne lineupy serwisów biletowych wyglądają co roku całkiem zacnie.
Tylko, że apetyt- jak wiadomo- wzrasta w miarę jedzenia, więc jakiś czas temu pomyślałam sobie: Madonna.
I dziś otwieram portal gazeta.pl, a tu TAKI news!
Madonna, 15.08 na Lotnisku Bemowo.



Nie wiem jak wy, ale ja chcę to zobaczyć.
Bilety do nabycia od 20.02!

Sunday, 25 January 2009

Wednesday, 21 January 2009

highlight.

Głos w dyskusji dotyczącej reformy edukacji.

"(...)W zeszłym tygodniu byłem na zebraniu wychowawczym swego 6-cio letniego syna, w świetnej szczecińskiej szkole i usłyszałem, że rozwija się świetnie intelektualnie, społecznie. Wróciłem zadowolony, ale przeraziłem się, kiedy zestawiłem jego umiejętności ze standardami stwierdzonymi, podpisanymi w rozporządzeniu pani minister, dotyczącymi podstawy programowej wychowania przedszkolnego sześciolatków.

Wedle tego rozporządzenia sześciolatek powinien umieć podejmować rozsądne decyzje, cytuję. Nie wiem jak to się ma do tego, że mój syn sześcioletni postanowił policzyć zęby naszemu psu w czasie jedzenia. Sześciolatek wedle rozporządzenia powinien mówić płynnie i niezbyt głośno, jak pani minister była łaskawa ocenić. Trochę to nie trzyma się kupy, bo kiedy mój syn był z mamą w kościele, poinformował proboszcza i wszystkich wiernych, że najlepsze naleśniki robi jego mama. I powiedział to głośno i niezbyt płynnie.

Pani minister stwierdza w rozporządzeniu, że sześciolatek powinien umieć w skupieniu słuchać muzyki, w tym poważnej. Więc mimo to że jestem fanem Pink Floydów postanowiłem nauczyć go słuchać Beethovena i Bacha, skończyło się jednak na Majce Jeżowskiej. Chodzi po domu i śpiewa „A ja wolę moją mamę” i zamiast Miłosza recytuje wiersz „Kto misiowi urwał ucho".

Wedle rozporządzenia sześciolatek powinien wykazywać zainteresowanie malarstwem, rzeźbą i architekturą, więc postanowiłem go zainteresować architekturą Watykanu. Uparcie wybiera Scooby Doo. Postanowiłem zainteresować go Hasiorem – może rzeźba. Wybrał modelinę i ulepił kota.
Sześciolatek wedle pani minister powinien tworzyć muzykę i korzystać z instrumentów perkusyjnych. Zakupiłem instrument perkusyjny. Czy jest to muzyka nie wiem, prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, który mieszka pode mną daje mi królestwo, żebym się go pozbył. Proszę zapewnić mnie pani minister, że mój sześciolatek rozwija się jednak prawidłowo i odpowiedzieć na pytanie: kto zgłupiał? Czy te nauczycielki oceniając prawidłowo mojego sześciolatka, czy ci którzy pisali to rozporządzenie?".

No właśnie, kto?;)

Monday, 19 January 2009

beware.she is back soon.

N: (...) rozprowadź wieść, że w weekend 21-22.02 dokądś jedziemy. najlepiej do Łodzi, bo Angel przyjeżdża. możemy ew. pojechać gdzie indziej, ważne, żeby jej coś fajnego pokazać.
Ja: (mhm...)

po chwili:

N: aaa, i donieś też złomom, że 13 idziemy do kina na zajebisty film, a potem możemy np. pić u mnie włoskie alkohole.
Ja: jaki film?
N: no jak to, słynną polsko- francuską koprodukcję erazmusową;)
Ja: jeszcze nie przyjechałaś, a już nam życie planujesz, terrorystko:)
N: no ba. sorry, Błażej na przykład pisze do mnie do Włoch, dopominając się o nowe zapałki.
Ja: normalnie idziemy do kina, jedziemy do Łodzi, A. ma odebrać Angel z lotniska. Hitlerek mały.
N: życie wam się rozpada beze mnie!
Ja: jakoś sobie radzimy. (...) bez tych twoich hitlerkowych akcji.

(a tak zupełnie poważnie :wracaj, bien sur. Wcale sobie nie radzimy: w końcu bez zapałek, rekomendowanych przez Ciebie fantastycznych filmów, i bez zaplanowanych co do minuty podróży naprawdę nie da się żyć! Odliczamy? 25!)

Sunday, 18 January 2009

przebiegle.

Autentyk z Biura Karier UW:

"Osoba prywatna poszukuje pracownika na przyszłość. Istnieje szansa pracy AŻ DO EMERYTURY.
czyjej?

Stanowisko: menadżer/asystent

Zakres obowiązków: Menadżer kobieta do prowadzenia/pomocy podczas tournee koncertowego na terenie Kaliforni, później w USA itd. Rezerwacja hoteli, szczegóły koncertów, sprawy finansowe ( ogólnie ). Szczegóły - a jest ich sporo - w rozmowie bezpośredniej.

Wymagania: Studentka obecnego IV lub V roku ekonomii, zarządzania, prawa, może być po studiach. - Dobry język angielski. - Łatwość nawiązywania kontaktów w rozmowach, osoba miła, uśmiechnięta. Reszta w rozmowie bezpośredniej.

Oferowane warunki: wstępna umowa po rozmowie ( opcja ). - Czas trwania umowy jeszcze nie określony.
a miało być do emerytury!
Pracodawca daje: samochód, laptopy, aparat foto. - Praca wymaga stałego podróżowania przez cały czas trwania umowy. - Bardzo dobre warunki finansowe - do dyskusji. - Praca od XII/2010 lub I/2011. - Obecnie umowa przedwstępna.

Wymagam świadectwa tego, co kandydatka robi w dniu rozmowy: studia - indeks do wglądu, po studiach - ksero dyplomu".

I dalej już tylko dane kontaktowe.
Mam jakieś nieodparte wrażenie, że pan pomylił biura.

Monday, 12 January 2009

lineup.

Wszyscy na coś czekają, i ja też:



(16.01)



(30.01)



(06.02)



(27.02)



(13.03)

Friday, 9 January 2009

z pierwszej ręki.

1. Bez dachu nad głową i możliwości egzystencji jest coraz więcej ludzi, są to setki tysięcy, dochodzi do takich rodzin i życia w tych warunkach bardzo wiele.

2. Jeżeli, przepraszam, że użyję tutaj pewnego kodu takiego skrótowego, Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę. No to Igrekowski jest pokrzywdzony w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego. Prokurator to postępowanie umarza ze względu na w nieznacznym stopniu społecznym szkodliwości, czyli tym bardziej, że Iksiński Igrekowskiemu za tę kurę prywatnie zapłacił, czy oddał mu nawet kurę, no nie ważne. W każdym razie ten już nie czuje się pokrzywdzony, prokurator nie składa żadnego... żadnego aktu procesowego w tym zakresie w odniesieniu do prokuratora, ale sprawa się nie kończy, ponieważ za płotem mieszka jeszcze powiedzmy sobie pan Zetowski. Pan Zetowski mówi tak, to o tym, że Iksiński ukradł Igrekowskiemu kurę to ja doniosę na policję, bo ja to widziałem, jak niósł tę kurę pod pachą. I skoro ja to widziałem i skoro ja zawiadomię organy ścigania, no to w myśl tejże właśnie ustawy mnie przysługuje podmiotowy status osobowy, która może złożyć zażalenie na umorzenie tego postępowania. Ja chcę, żeby to postępowanie się toczyło dalej. Eks-pokrzywdzony Iksiński mówi, ja nie chcę, żeby się toczyło, bo Igrekowski mi już zapłacił za kurę. Igrekowski mówi też ja nic nie chcę. Kura nic nie mówi, bo jak nam wiadomo, kura głosu nie ma. Natomiast sąsiad no mówi, że on chce postępowania. No i co wtedy? Prokurator ma prowadzić to krótko mówiąc... no wszcząć ten cały tryb odwoławczy?

3.Minęło właśnie, panie premierze. Minął właściwie już można powiedzieć pierwszy miesiąc tego roku (a ja czytelnikom przypomnę, że dziś zaledwie 9...;))

4.I moja odpowiedź, można to zweryfikować, jest właśnie, jaką uzyskałem jest taka, że w stanach niezależnie czy to chodzi o te, gdzie też jest w systemie funkcjonuje kara śmierci, czy też wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności, właśnie skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności - tłumaczono to syndromem bezradności, tam były nawet wyjaśnienia, w których przedstawiano jakieś koncepcje psychologiczne, które miały to uzasadniać - sprawcy skazani na taką karę są znacznie bardziej ulegli wobec swojej sytuacji i stwarzają mniej problemów niż ci, którzy mają perspektywę zwolnienia, bo w nich jest ta wola jeszcze walki, perspektywa i nadzieja, która skłania do tego aby no w ich pewnych skłonnościach dopuszczać się tych czynów przestępnych. To jest więc kwestia sprostowania, i faktów, bo one są ważne. (Jedno zdanie. Jak ktoś dotrwał do końca i zrozumiał to gratuluję:))

5.Chciałabym zapytać pana premiera na ile wystarczą dni, tygodni, miesięcy, ewentualnie miesiąc te nasze zapasy, które w tej chwili, którymi w tej chwili dysponujemy.

A ja bym chciała zapytać: kto Państwa uczył mówić?!

Tuesday, 6 January 2009

obraza majestatu.

Rozmowa między panią profesor i studentem:

S.: (...) a czy można ewentualnie wysłać do Pani maila?
P. (z oburzeniem w głosie): Pan chyba żartuje!! Czy ja do pana piszę maile?! Zapraszam na dyżur.

I to jest właśnie uniwersytet XXI wieku. Jak człowiek w dusznym i ciasnym korytarzu 2 godzin w oczekiwaniu na swoją kolej nie odstoi to się w ogóle nie liczy.
Help.