Friday, 28 November 2008

cecha wspólna.

Wymieniam z koleżanką smsy:

J: Hej, dziś o 20 w Hydrozagadce jest fajny koncert (Polpo Motel), wstęp 10 zł. Masz ochotę się wybrać?
E:A jak chcesz tam dojechać?!
J:?
Normalnie, pewnie tramwajem.
E:Na Pragę?Nie wiem..Ja mam generalnie jakieś opory przy przekraczaniu Wisły.
J: O Boże, następna. Poznam Cię z moim kolegą, on też ma!;)
E:Ale to jest straszne, bo Praga jest podobno super (no, jest...).
Poznaj mnie z tym kolegą, może razem przełamiemy barierę :D

To jak, zaaranżować coś?;)

strzał w dziesiątkę.

A nawet dwie, czyli dostałam właśnie wyniki egzaminu z języka duńskiego.
Dla niewtajemniczonych- duńskie 10, to takie nasze 4+, czyli chyba jest dobrze, choć nie byłabym sobą, gdybym trochę nie ponarzekała: jestem pewna jak nigdy, że w jednej z części zabrakło mi 1 pkt do 12!

Ostatnie starcie 9.12, trzymajcie kciuki, bo w tym boju musi paść jakaś 12, ikke?!



Monday, 24 November 2008

to nie tak miało być.

W nowym filmie o przygodach Agenta 007 najlepsza okazała się niestety piosenka.



Bondowi zdecydowanie zabrakło seksownej kobiety u boku (bo choć Kurylenko piękna, to jednak kawał z niej drewna), gadżetów, martini,nieco staromodnego stylu, i bajkowości, które do niedawna nadawały mu ponadczasowego wdzięku.
Zabrakło też poczucia humoru i sztandarowej kwestii, dzięki której widz nie miał wątpliwości, że ogląda Bonda. Jamesa Bonda.

I choć zwolennicy nowej serii będą z pewnością zaciekle bronić nowego wcielenia agenta, który zmienia się w odpowiedzi na zmiany współczesnego świata (tu przy okazji wychodzi jeszcze jedna słabostka filmu, a mianowicie pseudo-realistyczna i jakże nieefektowna fabuła), to ja takiemu Bondowi mówię zdecydowanie nie.

Idąc na Bonda, chcę zobaczyć bajkę, którą w dużym stopniu znam, a która jednak mnie zaskoczy. W Quantum of Solace Agent 007 staje się przeciętnym herosem kina akcji, a to nie w tym tkwi tajemnica sukcesu i magia serii.

Na domiar złego Daniel Craig tylko czasem wygląda powalająco.
Krótko mówiąc: to nie tak miało być!

Sunday, 23 November 2008

inna wersja zdarzeń.


Lepiej późno niż wcale- moim zdaniem to było tak:


* pierwsza brakująca stówa
** druga brakująca stówa
*** wsparcie w wysokości 100 zł dla najgorzej rokującego gracza.

Nie pomogło tak, jak zaszkodziło;).

zagwozdka.

1. Dlaczego ludzie wychodząc z windy mówią "dziękuję"?!
2. Jaka odpowiedź jest w tej sytuacji najbardziej odpowiednia?

a) Ja również dziękuję.
b) Proszę.
c) Nie ma za co (5 zł się należy).
d) Do widzenia.
e) Najlepiej nic nie mówić i tylko się uśmiechnąć.

Jako że mieszkam na V piętrze i z windy korzystam codziennie (lenistwo przezwycięża zwykle moją mini-fobię: winda jest nowa, nie zatrzyma się między piętrami i nie spadnie, prawda?), odpowiedzi na powyższe pytania nurtują mnie niezmiernie.
Bo rozumiem "dzień dobry" przy wejściu i "do widzenia" przy wyjściu, ale żeby "dziękuję"?!

Za co?!

_______

A na koniec, jako odskocznię od "Między słowami", Pawilonów i wszystkiego co już znamy, polecam nowe miejsce na klubowo- kawiarnianej mapie Warszawy.
Chyba, że już znacie, tylko ja taka niezorientowana po powrocie?