Wednesday, 14 April 2010

business is business.

Trudno w ostatnich dniach rozmawiać o czymkolwiek innym.
Kolega relacjonuje wydarzenia z Łodzi:

M: Byłem na marszu żałobnym Piotrkowską
i był tłum ludzi (marsz do katedry na mszę żałobną).
Doszliśmy a pod katedrą można było kupić znicze i zgadnij co jeszcze...

J: No nie wiem, w Warszawie można flagi i kwiaty, nic dziwnego nie rzuciło mi się w oczy.

M: Nie. Watę cukrową. Ja nie wierzyłem.

Ja też nie wierzę.

No comments: