Sunday, 29 November 2009

epizody łódzkie.

Impreza u kolegi, godzina mniej więcej 5 rano.
Siedzimy przy stole- osoby z roku i znajomy kolegi, Andrzej, który przedstawił się jako operator i wspomniał, że robił między innymi "coś przy Narnii"(aczkolwiek są to informacje do dziś niepotwierdzone, jak również nie znane jest nazwisko postaci;).
Rozmowa toczy się na temat oświetlenia w filmie. Dziewczyny raczej znudzone, panowie podekscytowani, wpatrzeni w Andrzeja, mentora, jak w obrazek (trzeba to było widzieć- A. na kanapie, my w większości na podłodze, wokół niskiego stołu).

A: No i zrobiliśmy do tych zdjęć taką specjalną lampę gruszkową. Obudowana od wewnątrz lustrami, no piękne daje światło.
X: Uhm, a jaka tam żarówka? A te lustra jak ze sobą połączone? A jak to można zrobić?
Ja (na stronie): Ej, chodźmy już do domu...
(W między czasie widzę, że A. się zbiera. Chłopaki jednogłośnie: NIE! Trzeba go jakoś zatrzymać).
Y: Zwariowałaś? Siedź i słuchaj!
Ja: Porozmawiacie sobie innym razem...
Y: Ale on Ci wtedy w życiu tego nie powie! Teraz sprzedaje przepis na ujęcia! Rewelacja!Zdradza tajemnice zawodowe, a Ty chcesz iść do domu? Trzeba to wykorzystać!

***

Camerimage.
Agnieszka Odorowicz, tonem pełnym patosu, opowiada o współpracy z Volkerem Schlöndorffem.
Ostatnie zdanie:
-Volker, jak ty to zrobiłaś?

No comments: