Thursday, 9 April 2009

i to jest argument.

Dostałam maila z Wizzair "Świąteczne promocje", no i tak z czystej ciekawości sprawdziłam bilety do mojej ukochanej Kopenhagi (a jak!). 100 zł w dwie strony, nieprzyzwoicie mało. Nie muszę dodawać, że z trudem powstrzymuję się przed ich zakupem, ale nieważne.

Rozmowa z Gunnarem:
J: I can get tickets to Copenhagen for 200 dkk, can you imagine?!
G: Omg, that's soo cheap.
J: It's cheaper than going from Copenhagen to Roskilde! (co jest prawdą, nieźle co?)
G (po chwili zastanowienia): But think of all the emissions. One polar bear would die because of that!

No i nie kupiłam.

6 comments:

b said...

emisje szmisje!

Nat said...

ja tam się zgadzam. tzn. wiadomo, że się lata, ale należałoby zmienić tę debilną politykę, ze taniej jest polecieć do Stambułu, niż do niego pojechać.
loty krajowe, pfffff.
Brawo, Gunnar!

mariusz said...

Ale czy to znaczy, że Asia nie lecąc ocaliła jednego misia? Chyba nie, bo samolot i tak poleciał, a jak ona by w nim tez była to przecież więcej by nie spalił... A zatem polar bear will die anyway.

Więc może by tak skoczyć na weekend do Kopenhażki?


Kiedyś będzie trzeba, posiedzieć na grillu w parku, przejść sie Strogetem, odwiedzić huset i diament, będzie trzeba to kiedyś zrobić!

Nat said...

ale to powinniśmy polecieć wszyscy razem, nie dokładając się do kilku emisji, a tylko do jednej;)
zresztą, dzisiaj dostałam na przykład cancellation rezerwacji z Easy Jet, który postanowił przestać zabijać misie na trasie WWA-LDN. niedługo w ogóle tanie linie nie będą już zabijać misiów. Zabijać misie będzie tylko LOT, za 1000zł od pasażera.

b said...

Tak naprawdę, to ja też jestem wrogiem emisji i w moim biurze, to ja jestem wolającym na puszczy ekologicznym krucjatorem, który chodzi i wyłącza ludziom lapmki na biurkach jak wychodzą na spotkania.
Kocham misie, a 1% płacę na WWF.

mariusz said...

Tysiąc złotych za zabicie misia... W sumie się opłaca, safari w Afryce to kwestia grubej kasy >>> zobacz.

"Any wounded animals must be paid for in full."

W sumie to bardzo smutne.