Wednesday, 1 April 2009

frustracja.

Jestem oficjalnie sfrustrowana, załamana i chwilowo bez pomysłów na dalsze ruchy z mojej strony (ale p. Redaktor- jeśli tu Pani jeszcze zagląda i po przeczytaniu tego zdania zamarła-niech się Pani nie martwi, do 20.04 jakoś z tego wybrnę;)).
Bo robimy z Natalią ten cholerny katalog dla festiwalu filmowego, wysyłam maile, grzecznie proszę o przesłanie niezbędnych materiałów prasowych, zdjęć i cisza.
"Nie będzie problemu, proszę tylko podać deadline, będę o Pani na pewno pamiętać", a tydzień później maila jak nie było tak nie ma. Ładna mi promocja.
Skrzynki mam im pozapychać czy co?!
A przecież dzięki @ miało być szybko i efektywnie, a mam wrażenie, że jakbym wysłała gołębia to byłoby znacznie lepiej, bo przecież nie zostawili by go tak samemu sobie ani też nie wysyłali z pustymi...nóżkami.
Heeeeelp!

1 comment:

mariusz said...

T+M+T - telefon, mail,TELEFON. Niestety, maile mailami, ale jeśli trzeba kogoś przypilnować z deadlinem - tylko telefon, to często niejeden... Nie ma rady.

Ewentualnie można porwać komuś dziecko.