Wieczór w liczbach:
2,5 butelki wina czerwonego wytrawnego / choć te 0,5 w zasadzie bliżej nieokreślone, ale było więc się wypiło/
5/6 l.dębowej
1/4 l.czystej
podzielić na 8 godzin i nas 3.
Efekt: w 100% fantastyczny wieczór wczoraj, kac jak sto pięćdziesiąt dziś.
I love you girls:)
Edit, 11.26:
(A Sejm "ustawia uchwały" dziś. Jedna za drugą. Damn)
7 comments:
nawet więcej niż 1/4.
I love You too - jak na odwyk, to tylko z Wami.
ekhm,głupia sprawa, dziewczyny nie uwierzycie. W butelce dębowej nie było wcale dębowej, tylko...WINO DZIADKOWE!!!:D
a my to z colą, fuck me:) Kura, ty się najbardziej powinnas wstydzic, jak mogłaś nie poznac? :D
Jak miałam poznać, skoro było zmieszane z colą, mądralo?:)
Jako koneserka % też- o dziwo- nie zauważyłaś różnicy:D
Ale w zasadzie wino i colę się miesza to raz, a wina naszego dziadka to co najmniej 30%, także w tej kwestii mała różnica.
Niezłe- nawet kolor miało dębowy:D
no ok, ale to wyjaśnia, dlaczego żesmy sie jakos kompletnie nie narąbały... nieco psuje również legendę.
właśnie zawsze mi się wydawało, że dębowa jest niedobra, a to świetnie dawało radę... z colą.
nie narąbały...?;)
no nie wiem, ja miałam lekko inne odczucia;)
jasne- mie na umór, ale dość jednak mocno wstawione rzekłabym:D
no to tak. ale gdyby to była dębowa, mogłoby być gorzej. naprawdę, to była dawka alkoholu, która zmożyłaby konia. a przynajmniej klacz.
powinnyśmy kiedyś przetestować, czy da się to wypić:D
po pierwsze dębową z colą,
po drugie w takiej ilości;)
Post a Comment