No kto zgadnie jakie?
Weterynaria i jego wariacje (weterynarii, weterynaryjny).
Pewien poseł używał go w swoim pięciominutowym przemówieniu średnio raz na 20 sekund, i jak babcię kocham- ani razu nie udało mu się wypowiedzieć go poprawnie.
Nazwisko, mimo braku pokrewieństwa moze- jak się okazuje- warunkować pewne wady!
Przy okazji trochę edukacji: who has ever heard about Łukasz Tusk?:)
Update, 18.39:
"Z tego niezwykle bogatego materiału spróbuję wybrać najważniejsze kwestie, wszak mimo że przed chwileczką zaprezentowane zostały one przez pana Ministra jak i przez sprawozdawcę, wszak informacji, dobrych informacji nigdy nie dość."
Dooooooość, ja chcę do domu!
Jak słucham czasem tych bzdur to odnoszę nieodparte wrażenie, że gdyby posłowie wyrażali się precyzyjniej, mówili krótko i na temat, i nie powtarzali sto razy tego samego to można by zaoszczędzić mnóstwo czasu.
1 comment:
Grunt to mieć nazwisko. Nawet kampanii nie trzeba robić. Z moim to bym dostał co najwyżej do skręcenia sequel pana Kleksa, a i z tym kicha - bo sequel już był. Ech, losie.
Post a Comment