czyli spotkanie z Krzysztofem Vargą w ramach cyklu "Tytuł roboczy Warszawa".
"Proszę sobie wyobrazić taką rozmowę w Krakowie:
-Byłem wczoraj na Kazimierzu, ale się nagwizdałeeem! Wiesz, nową knajpę otworzyli.
I co więcej? Nic."
Z Warszawą łączy go relacja haßliebe, uwielbia ją za wszechobecny chaos, choć uważa, że przydałby się jakiś wizjoner na fotelu prezydenta:
"Nawet agencje towarzyskie są po całym mieście porozpieprzane, bo nie potrafimy zbudować red-light district. I jak tu człowiek ma być szczęśliwy?!"
Irytuje go brak decyzyjności i konsekwencji w działaniu- o placu Defilad rozmawia się od kilkunastu lat, a budy blaszane jak stały tak stoją, i prowizorka- zbudowana na chwilę 50 lat temu.
Zapytany z kolei o Warszawę idealną odpowiedział: Nie potrafię sobie takiej wyobrazić, bo to wtedy nie będzie Warszawa. Na chwilę obecną plan minimum: pl. Defilad, Most Północny i druga linia metra.
Amen.
2 comments:
Dziękuję:) chociaż nie do końca rozumiem ten fragment o Krakowie...
hehe, no chodziło generalnie o to, że Kraków (innym miastom też sie zresztą oberwało;)) jest nudny, więc nie ma o czym rozmawiać, więc nie byłoby sensu organizować tam podobnego cyklu:)
Post a Comment