W najbliższy weekend bardzo chciałabym się rozdziesiętnić (rozdziesiątnić?!).
1.Festiwal Doc Review nadal trwa, i jak to zwykle bywa- o najlepszych filmach człowiek dowiaduje się w miarę upływu czasu, kiedy głos zabierze publiczność. W katalogu jest 150 pozycji, co najmniej połowa opisów wydaje się interesująca, ale tak naprawdę trudno na podstawie kilku zdań ocenić film. 5-cio minutowe owacje zachęciły mnie do obejrzenia Yes-Meni naprawiają świat (pokaz w sobotę), i filmu Kucharze historii (na szczęście w niedzielę)- oba podobno świetne.
2. W sobotę jest również zamknięcie festiwalu, na które nieopatrznie kupiłam bilet, choć wcale nie mam ochoty tam iść (chcę zobaczyć film "po", ale uroczystość sama w sobie mi- że tak brzydko powiem- wisi).
3. W tę samą sobotę jest Noc Muzeów. O ile zwykle bojkotuję tę akcję, to znalazłam akurat koncert, na który mam ochotę.
4. Napisała do nas Weronika.
5. Moi znajomi (studia) robią parapetówkę (w sobotę, a jak).
6. Przyjeżdża mój znajomy z Niemiec (też w sobotę).
Czekam na dalsze propozycje, bo jak mi się już uda rozmnożyć, to mam jeszcze "4 Joanny" do rozdysponowania.
Akcja "A magisterka napisze się sama" trwa.
Ps. O Warszawskich Spotkaniach Teatralnych nawet nie wspomnę. "Na szczęście" mnie nie stać (w każdym razie tej wersji będę się trzymać).
4 comments:
mam taką propozycję: w sobotę idź do kina i zabierz Niemca, w niedzielę pójdziemy na Kucharzy Historii. Po filmie, z Niemcem, udaj się na imprezę ze studiów. Weronikę da się, hopefully, przełożyć na inny termin. I już cztery Asie do przodu. W międzyczasie przemyśl, kiedy jedziemy do Berlina. Może rzeczywiście w lipcu, bo ja bym, uwaga, pojechała wcześniej do Katowic, gdzie Ty możesz np. na dzień dołączyć i stamtąd ruszymy za zachodnią granicę. O ile oczywiście gospodyni nas przyjmie - może ja do niej napiszę.
kurwa: "ckod w w-wie: sobota, 21.00, pkin"
cofam to, co powiedziałam.
i to jest klasyczna dobitka.
Co ty. Klasyczna dopitka to byłoby:
"A w ogóle to przełożylismy Zagrożone gatunki na sobotę."
ale nie.
Post a Comment