Zarzekałam się wczoraj w Bordo, że żadnych postanowień noworocznych robić nie będę, bo za dobrze się znam i guzik z pętelką z tego wyjdzie, ale jednak będzie jedno poważne. Poważnie.
Bo odkąd mieszkam sama zupełnie nie radzę sobie z zarządzaniem zasobami w lodówce!
Powodów jak sądzę jest kilka, bo:
1. Jestem łasuchem (tak sobie myślę, że może w tym tkwi szkopuł...?;))
2. Z pkt. nr 1 jasno wynika, że lubię mieć dużo różnych pyszności w domu i nie cierpię gdy półki świecą pustkami.
3. Ceny w sklepiku osiedlowym doprowadzają mnie do rozpaczy- ostatnio jak poszłam i zobaczyłam pomidory za 12 zł za kilogram, to obiecałam sobie, że nic innego niż bułek i mleka tam nie kupię. No rozbój w biały dzień!
4. Zbyt częste wizyty w supermarkecie przyprawiają mnie o mdłości.
5. Nikt nie wymyślił jeszcze wystarczająco małych opakowań. Nie wiem jak Was, ale mnie czasem 0,5 litra mleka (przy założeniu, że zużywam go wyłącznie do kawy) na 48 godzin przerasta.
Zatem moje postanowienie noworoczne- ogarnąć się w kwestii zarządzania produktami spożywczymi, i nie wyrzucać jedzenia. I niech to się naprawdę uda.
No comments:
Post a Comment